Michel Platini ma być stałym gościem francuskiej federacji podczas Euro 2016. Zawieszony przez Komisję Etyki prezydent UEFA wpadł co prawda w kolejną niejasną sytuację, bo jego nazwisko pojawiło się w „Panama Papers”, jednak wszystko wskazuje na to, że mistrzostwa obejrzy z najbardziej prestiżowej loży każdego stadionu, który odwiedzi. Czy tak być powinno? Odpowiedzi neutralnych nie będzie, u podłoża każdej spocznie kamień węgielny sympatii lub antypatii. Bo sama etyka, niestety, przestała być już wymierna.

Afery wywołują bowiem emocje głównie w momencie ich wybuchu. Gdy kurz opada, przestają zajmować opinię publiczną, która swoje zainteresowanie zdążyła przerzucić tam, gdzie akurat płynie świeża krew. Pierwsze aresztowania, zawieszenie Platiniego i Blattera, o tak, to były tematy gorące. A  teraz? Czy ktoś przejął się tym, że w panamskich papierach pojawia się Gianni Infantino? Czy potwierdzenie przez samą FIFA faktu, że mundial 2010 został kupiony za łapówki jeszcze kimś wstrząsnął?

Nie inaczej jest na rynku krajowym. Najlepiej wie o tym Dominik Panek, niestrudzony kronikarz afery korupcyjnej w polskiej piłce, autor bloga „Piłkarska mafia”, na którym wciąż pojawiają się nowe dokumenty i zapisy wyroków, jakie zapadają w sprawie największego i najdłużej trwającego zbiorowego sportowego oszustwa w Europie. Od  dawna jednak te sądowe postanowienia nie mają szans przebicia się nie tylko na czołówki, ale chociażby na krótkie newsy gazet. Nawet te, dotyczące postaci odgrywających niegdyś niebagatelne role w tym piłkarskim pokerze…

W zalewie masowo produkowanych przez media wieści istotnych i – osiągających masę krytyczną – idiotycznych, śledzenie ważnych historii od początku do końca na pewno nie jest sprawą prostą. A  jednak czasem pamięć się nie poddaje, o czym może świadczyć epilog planów odprawiania mszy z okazji rocznicy narodowego chrztu przez arcybiskupa Paetza. Bo chociaż to story niesportowe, stanowi dowód, że czarne charaktery chcą z naszej niepamięci bezczelnie korzystać i liczą na to, że czasami naprawdę zbyt łatwo wybaczamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*