Właściciel Górnika jest jak ta Marysia, co na tramwaj czekała

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , , ,

W dzisiejszych czasach zdobycie popularności jest banalnie proste. Wystarczy spojrzeć na  przykład pewnej Marysi, która czekała na tramwaj, a że ten nie nadjeżdżał, to umilała sobie czas podrywaniem policjantów, a to wyszukanymi komplementami, a to zalotnym stukaniem paluszkami po ich tarczach. Ci jednak nie poznali się na tym wyrafinowanym flircie i rzucili Marysię na tak zwaną glebę, co zresztą dziewczę skwitowało uwiecznionym na zdjęciach szerokim uśmiechem. W końcu nie wiadomo, kto fotkę zobaczy i a nuż uda się dzięki niej zrobić jeszcze większą karierę.

Mniej więcej tak samo zachowuje się ostatnio właściciel Górnika Zabrze. Prezydent miasta, Małgorzata Mańka-Szulik, kokietowała ekstraklasę nowym stadionem, przygarniała do  serca niechcianych w innych klubach piłkarzy, wierzyła bogobojnemu trenerowi, że tramwaj wreszcie nadjedzie, aż w końcu klub został rzucony na glebę i nie potrafi z niej wstać. Jednak pomimo tej wyjątkowo niewygodnej pozycji, zabrzanie – niczym wspomniana Marysia – sprawiają wrażenie, że właściwie nic się nie stało. A w każdym razie nic takiego, co wymagałoby stanowczych działań. Problem Górnika polega jednak na tym, że w przeciwieństwie do panny M. on nie ma ministra, który na przekór faktom spróbowałby wykazać, że całe zajście to nie efekt sprawiedliwości dziejowej i kara za grzechy, a brutalny gwałt na niewinności (w takich kategoriach rozpatrują natomiast spadek  Podbeskidzia bielsko-bialski kolega po fachu Małgorzaty Mańki-Szulik, Jacek Krywult, oraz tamtejsi radni).

Tymczasem prawda jest brutalna: zarówno Marysia, jak i Górnik, na  swój los pracowali konsekwentnie od  dawna. Czekanie na tramwaj mijało się z celem, bo ich ruch był wstrzymany, a w otaczającej przystanek scenerii miało dokładnie tyle samo logiki, co postępowanie właściciela Górnika, który wierzył przede wszystkim w cud, nie dając jednak losowi zbyt wielu szans, by ten stał się ciałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*