Każdy wielki piłkarski turniej to jednocześnie targowisko próżności. Podczas Euro widać to szczególnie wyraźnie, bo właśnie na Starym Kontynencie płaci się najwięcej za umiejętność precyzyjnego kopnięcia piłki nogą.

Dla polskich piłkarzy, przede wszystkim tych z klubów Ekstraklasy, to prawdziwa nowość. W ostatnich dwóch turniejach jeszcze nie zdążyli przykuć czyjejś uwagi, a już właściwie ich nie było. Tym razem jest inaczej. Dwa mecze wykreowały co najmniej dwóch bohaterów. Nie tylko boiskowych, ale również spekulacyjno-transferowych. Szok przeżył przede wszystkim Bartosz Kapustka. Nastolatek z Cracovii z dnia na dzień znalazł się w centrum medialnego szaleństwa. Sam przyznał, że wyłączył wszystkie komunikatory, by zachować chłodną głowę. Ale też przykład Kapustki powinien dawać do myślenia. Okazało się bowiem, że niektóre pochwalne wpisy, pochodzące rzekomo z kont społecznościowych znanych przed laty piłkarzy, obszernie cytowane przez media, to tylko tak zwane fejki, a więc podszywanie się pod popularną postać.

I tak właśnie czasem bywa z popularnością, przypominającą bańkę mydlaną. Trzeba naprawdę wielu starań, by nie pękła szybciej niż powstała. Najważniejszy jest po prostu spokój, o czym wiedzą Michał Pazdan i jego mama, która na widok wozów transmisyjnych pod domem w Nowej Hucie po prostu wyłączyła telefon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*