Tak się złożyło, że w ciągu ostatnich trzech tygodni reprezentacja Polski rozegrała co najmniej tyle samo najważniejszych meczów w swojej historii, co od początku roku stoczono walk stulecia w boksie zawodowym. Dziś zostanie do tej kroniki dopisany kolejny rozdział: Biało-czerwoni staną przed szansą wejścia do najlepszej czwórki Starego Kontynentu.

Tak się złożyło, że scenerią potyczki z Portugalczykami będzie Marsylia. Miasto wyjątkowe, założone przez Greków w VI w. przed naszą erą, dziś stanowiące konglomerat wielu kultur (co w kilku dzielnicach przybrało jednak formę patologiczną) i mające stałe miejsce nie tylko na mapie turystycznej, ale także filmowej.

Bo przecież właśnie Marsylia jest jednym z głównych planów legendarnego „Francuskiego łącznika”, który powstał wtedy, gdy polska piłka święciła swoje największe triumfy. W czwartek śródziemnomorski port może się stać łącznikiem dosłownie i połączyć epokę Orłów prowadzonych przez Kazimierza Górskiego, a później Antoniego Piechniczka, z teraźniejszością. Na taki pomost czekamy już ponad trzydzieści lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*