Nawet Dyzma był mądrzejszy od prezesów Piasta…

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , , ,

Pozory jednak mylą. Wyglądało przecież na to, że Piast Gliwice – przynajmniej na tle śląskiego futbolowego pejzażu – to dość jasny i stabilny układ, budowany na miarę środków i możliwości, które okazywały się wystarczające, by osiągnąć prawdziwy sukces. Wicemistrzostwo Polski ekipy z Okrzei było oczywiście także wynikiem słabości ekstraklasy, ale jednak srebrne medale ukuto z kruszcu uczciwej próby.

Tymczasem tuż po tym, jak strzeliły korki szampanów, misterna układanka w Gliwicach zaczęła się rozsypywać. Dziwne gierki prowadzone wokół trenera, transferowe seryjne porażki i słowne ataki kibiców na jednego z akcjonariuszy, okazały się prostą drogą do upokorzenia, jakim była klęska z IFK Goeteborg na własnym stadionie. A potem poszło już z górki i Piast przeszedł do historii jako klub, który najszybciej zdezaktualizował wszelkiej maści Niezbędniki Kibica zmieniając trenera na 48 godzin przed pierwszym meczem.

Wygląda na to, że szefowie Piasta postanowili za wszelką cenę udowodnić, że miniony sezon był jedynie wypadkiem przy pracy i zakończył się niepotrzebną komplikacją w postaci przedbiegów do Ligi Europy. Po co jednak było w ogóle pchać się na medalowe salony, skoro nie trzyma się w szafie nawet jednego wyjściowego garnituru? A przecież nawet niezbyt lotny Nikodem Dyzma udowodnił, że posiadanie takowego może okazać się kluczem do wyjścia z zaścianka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*