To wprost nie do wiary, jak łatwo skręcić z prostej wydawało się drogi i wpaść w poważne tarapaty. Piast Gliwice – jak nie raz to podkreślałem – na tle śląskiej piłki sprawiał wrażenie całkiem sensownie działającego klubu, opartego na rozsądnych (o ile oczywiście w takiej kategorii w ogóle można mówić o utrzymywaniu podobnego podmiotu z kasy publicznej) zasadach ekonomicznych i sportowych. Zresztą właśnie w nagrodę za tę konsekwencję kilka miesięcy temu osiągnął największy sukces w historii i miał szansę pokazania się w przedsionku europejskiej piłki.

Szefowie Piasta po tym ataku szczytowym znienacka stracili jednak orientację, zeszli ze szlaku i wpadli do czarnej dziury. Zadziwiające manewry personalne z godną Hobbita podróżą tam i z powrotem trenera Radoslava Latala, niejasna koncepcja budowania drużyny i stanowiąca kropkę nad i niechęć do tłumaczenia swoich posunięć publicznie, doprowadziły zespół do punktu, w którym jak ulał pasuje stare szydercze kibicowskie powiedzenie o odwracaniu tabeli.

Czy gliwiczanie zdołają się wydostać z pułapki, w którą wpadli? Na razie zdają się wędrować w kierunku wytyczonym w poprzednim sezonie przez Górnika Zabrze. Takie samo wrażenie chaosu, takie same zawirowania na ławce trenerskiej i fotelu prezesowskim, taka sama pozycja w ligowej stawce. Ale przecież nie od dziś wiadomo, że w czarnej dziurze grawitacja jest przepotężna i wydostanie się z niej stanowi wyzwanie z pogranicza niemożliwego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*