Podczas prezentacji raportu „Ekstraklasa Piłkarskiego Biznesu 2016” jeden z zaproszonych gości udowadniał prezesowi Ruchu, Dariuszowi Smagorowiczowi, że biorąc pod uwagę wysokość długów klubu w porównaniu do majątku zgodnie z prawem należy ogłosić upadłość. Szef Niebieskich wzruszył wówczas ramionami i odparł „może i tak”.

Ta scenka świetnie ilustruje podejście tak zwanych działaczy do ekonomii opartej na potężnych zastrzykach gotówki z budżetów miast. Czasami z otwartą przyłbicą w formie dokapitalizowania, czasami pod przykrywką wydatków reklamowych od spółek podlegających ratuszom, a czasami pożyczek w formie gotówkowej lub w postaci obligacji.

Mijający tydzień pokazał jaskrawo realne konsekwencje takiej polityki i to w najbardziej sztandarowym wydaniu Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze. Wielkie Derby Śląska w tym sezonie toczą się najwyraźniej nie na boisku, a w sferze ocierającej się o bankructwo. Ruch – posiadający na dzień 30.06.2016 roku zobowiązania krótkoterminowe w wysokości 41.790.291,86 zł – właśnie z rozbrajającą szczerością ogłosił, że zamiast 6 milionów, do spłaty których zobowiązał się biorąc 18-milionową pożyczkę, odda na razie miastu tylko 4 miliony, bo więcej… nie ma. Nie ma i już. Miał mieć, ale nie ma, no i co mu zrobicie? W dodatku wokół pożyczki krąży już cień prokuratora, bo istnieje podejrzenie, że Smagorowicz (już nie prezes, a jedynie posiadacz większościowego pakietu akcji) przedstawił jako jej zabezpieczenie m.in. logo klubu, które jednak było jednocześnie zastawione już w innym banku. Było czy nie było? Chorzowski biznesmen, aby odpowiedzieć na to proste pytanie, potrzebuje 30 dni…

Jeszcze weselej jest w Zabrzu. Wiceprezes klubu oświadczyła radnym, że dług Górnika – łącznie z obligacjami, które w jego imieniu spłaca miasto – wynosi około 62 milionów złotych. Na tę wieść natychmiast zareagował jej przełożony, twierdząc, że to nieprawda. Ledwie kilka godzin później otrzymałem poufny bilans finansowy klubu, z którego wynika, że nie tylko jest to prawdą (zobowiązania długoterminowe 32 mln, krótkoterminowe 29.024.600 zł), ale w dodatku perspektywy są jeszcze „ciekawsze”- na koniec 2017 przewidywane są długi odpowiednio 29 mln i 44.411.100! I podobnie jak za miedzą także tu pożyczki traktowane są bezstresowo – milion pożyczony na miesiąc w sierpniu zostanie, być może, oddany z końcem grudnia.

Doprawdy, nurtuje mnie pytanie – czy w obu miastach znajdzie się ktoś, kto w imieniu swoich mieszkańców niekoniecznie zachwyconych wrzucaniem ich pieniędzy do piłkarskich studni bez dna, wreszcie zanuci na głos „Mistrzowie – oddajcie nasze sto milionów”?

Komentarze (1):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*