Anonimowy Rumun rozstrzygnął polską dyskusję

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , ,

Zespół Adama Nawałki w spotkaniu z Rumunią zagrał znakomicie – mądrze, konsekwentnie, z pasją i skutecznie. Diametralnie inaczej, niż wtedy, gdy na poimprezowym kacu niemiłosiernie męczył się z Armenią. Teraz każdy z piłkarzy – także rezerwowych – wypełnił swoje zadanie, odpłacając się z nawiązką za ryzyko, jakie podjął selekcjoner, który na przekór sporej części medów, ukręcił aferze łeb poprzestając na karach finansowych.

Ośmielam się twierdzić, że spotkanie z Rumunią było w wykonaniu polskich piłkarzy najlepszym od wielu lat, znacznie lepszym nawet niż mecze na Euro 2016. Co zresztą Nawałka zapowiadał już we Francji, twierdząc odważnie, że ćwierćfinał tej imprezy traktuje jako początek drogi, jaką chce poprowadzić Biało-Czerwonych. Efekty przynoszą konsekwentne personalne decyzje oraz budowanie stylu gry opartego na fundamentalnej zasadzie – po pierwsze nie przegrać, oraz związanym z nią dopracowaniem do perfekcji zabójczych kontrataktów, obecnie jednych z najgroźniejszych w Europie. Oczywiście, że na obrazie są rysy – np. niechęć selekcjonera do przeprowadzania zmian – ale bilans plusów zdecydowanie przesłania minusy.

Przy okazji otrzymaliśmy w Bukareszcie także ostateczny argument w dyskusji o ewentualnym zalegalizowaniu środków pirotechnicznych. Padający na murawę Robert Lewandowski i jęk grozy, jaki przetoczył się po trybunach oraz przed telewizorami, powinien stanowić ostateczną kropkę nad utrzymaniem dotychczasowych rozwiązań. Anonimowy (na razie?) Rumun, który rzucił petardą w kierunku kapitana polskiej reprezentacji, jego koledzy używający rac jako pocisków kierowanych w kierunku sektora zajmowanego przez Polaków, biało-czerwoni kibice odrzucający je z powrotem plus nieco wcześniejszy, już wewnątrzkrajowy, wzajemny ostrzał na derbach Trójmiasta, dali definitywną odpowiedź na ewentualne wątpliwości – wyartykułowaną już zresztą w popularnym powiedzeniu o małpie, której dano brzytwę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*