Sprawa Sebastiana Dudka, który de facto zwolnił trenera Piotra Mandrysza, zatacza coraz szersze kręgi i krąży coraz wyżej. Najprawdopodobniej już dziś zajmie się nią sam Polski Związek Piłki Nożnej, a srogi Stefan Majewski zapowiada surową karę.

Przyznam, że nie do końca rozumiem dlaczego akurat centrala ma się pochylać nad czymś, co powinno zostać załatwione na poziomie klubu. Tym bardziej, że nawet w PZPN-ie pracują osoby, które bywały wyrzucane na bruk, gdy tak postanowiła tak zwana szatnia. Wtedy jednak milczały i szukały kolejnego pracodawcy. Tak było, jest i będzie, tyle, że zazwyczaj dzieje się to za zamkniętymi drzwiami, a teraz Dudek przełamał tabu przed obiektywem kamery telewizyjnej. Ot, cała różnica.

Zresztą tak naprawdę to nowość tylko na szczeblu ligowym, bo szlak na szczytach przetarł nie kto inny, a sam (były już) prezes PZPN, Grzegorz Lato, zwalniając selekcjonera Leo Beenhakkera właśnie na szklanym ekranie, bez obecności najbardziej zainteresowanego. Wówczas niezłomny Majewski milczał jednak jak zaklęty… Ciężkich dział – w drugą stronę, czyli w obronie piłkarzy – nie wytaczano również wtedy, gdy Józef Wojciechowski wymyślał w swojej Polonii Warszawa haniebny Klub Kokosa.

Przede wszystkim jednak w światku, gdzie członkiem rady nadzorującej rozgrywki ekstraklasy jest człowiek, który ma nawet problem z ustaleniem czy logo reprezentowanego przez siebie klubu jest czy nie jest zastawione na poczet bankowego kredytu, mówienie o środowiskowej etyce brzmi dość zabawnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*