Media na kolanach, czyli najważniejsze jest selfie

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , ,

Przyznam, że zwyczajnie szlag mnie trafiał, gdy czytałem i słuchałem kolegów po fachu – zwłaszcza z miasta, które w ramach politycznych rozgrywek może wchłonąć wkrótce znaczny szmat kraju – wznoszących peany na temat wyczynu warszawskiej Legii. Klubu, który w dwumeczu z rażącym przeciętnością Ajaxem Amsterdam stracił dwa gole (do jednego się nie przyznał, oszukując sędziego oraz rywali), sam niczego nie ustrzelił i odpadł, co nie wywarło zresztą w Europie większego wrażenia. Czy naprawdę porażki są solą naszej mentalności i właśnie ich pięknem – w tym przypadku zresztą mocno dyskusyjnym – musimy leczyć narodowe i własne kompleksy?

O tym, że tak jest w rzeczywistości, przekonują zresztą kolejne przykłady. Czy wychwalany pod niebiosa Izu Ugonoh wygrał swój amerykański pięściarski debiut czy też poległ przez ciężki nokaut? Czy Agnieszka Radwańska buduje w mękach wielką formę na kolejne wielkoszlemowe turnieje czy po prostu dostaje lanie od zawodniczek, których nazwisk nawet nie sposób dostrzec z perspektywy szczytów rankingu? Czy w indywidualnym konkursie skoków narciarskich liczy się suma punktów wszystkich zawodników czy medale? A może w biegach narciarskich z udziałem Justyny Kowalczyk Norweżki, Szwedki i Finki rozgrywają własne zawody, a do klasyfikacji mistrzostw świata wlicza się tylko wyniki innych nacji? Doprawdy, w szumie medialnym odpowiedź na te oczywiste wydawałoby się pytania wcale oczywista nie jest…

Wszystkie te kwestie w polskich mediach giną bowiem w szarościach położonych między miłością do idoli a litością nad nimi, gdy coś się bezpowrotnie kończy. Szarością dominującą ze względu na kondycję mediów tworzonych w zbyt dużej mierze przez ludzi, dla których samo uczestniczenie w sportowym wydarzeniu jest przeżyciem blokującym zmysł obserwacji i jakąkolwiek refleksję, a krytyka idola nie wchodzi w rachubę w obawie przed utratą szansy na kolejne selfie i autograf.

Być może z czterema krzyżykami na karku jestem już starej daty, ale porażka zawsze będzie dla mnie porażką, a klęska klęską. Nawet gdy dotyczy niezłomnych bohaterów dnia wczorajszego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*