U-21: Lewandowski powiedział prawdę. A ona zawsze boli

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , ,

Najpierw szybki test. Czy wiecie, który zespół został mistrzem Europy U-21 przed dwoma laty, z kim wygrał w finale i jaki padł wówczas wynik? A może pamiętacie, gdzie odbył się ten turniej? A poprzedni, w 2013?

OK, nie sprawdzajcie w Wikipedii, bo i tak nagród nie przewidziano. Celem tego odpytywania było udowodnienie, że Robert Lewandowski miał rację, gdy oznajmił, że impreza ta służy weryfikacji stanu szkolenia młodzieży i promocji piłkarzy mniej znanych, a nie „pompowaniu” wyniku poprzez powoływanie zawodników, których właściwym miejscem jest pierwsza reprezentacja. Nic dziwnego, że słowa największej gwiazdy Biało-Czerwonych i i Bayernu Monachium wywołały taką błyskawiczną reakcję w PZPN-ie. Były bowiem prawdziwe aż do bólu, a krzyk jest wszak na niego naturalną i częstą reakcją.

Ranga imprezy, której gospodarzem za trzy miesiące będzie Polska, lokuje ją w stanach średnich, także w odbiorze kibicowskim. Podjęto więc z nimi karkołomną grę, uparcie promując wizję, że przyjście na stadion będzie szansą, by za znacznie mniejsze pieniądze niż te w przypadku występów kadry A zobaczyć w akcji Arkadiusza Milika, Piotra Zielińskiego czy Mariusza Stępińskiego. Tymczasem de facto mamy do czynienia z formą zakładu w ciemno, bo ich obecność jest nie tylko niepewna, ale również, jak właśnie stwierdził Lewandowski, niekonieczna.

Analizując sprawę trudno uciec od skojarzeń z hokejem. Swego czasu do kadry powoływano Mariusza Czerkawskiego i Krzysztofa Oliwę, którzy przyciągali na trybuny kibiców, ale sportowych sukcesów nie byli w stanie zapewnić. W kontekście piłkarskiej młodzieżówki jest podobnie, a w dodatku gwiazdy takie jak Milik mają na Euro U21 znacznie więcej do przegrania niż do wygrania, o ryzyku niepotrzebnych kontuzji nie wspominając.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*