Obecni piłkarze urodzili się… za późno

Kategorie: Bez kategorii

Tytuł odnosi się do polskich piłkarzy, zwłaszcza tych występujących obecnie na poziomie pierwszej ligi.Patrząc na ich tabelę nie sposób bowiem uciec od wrażenia, że obecne kolejki pełne niespodzianek jeszcze dekadę temu byłyby dopiero przygrywką do niezwykłego finiszu rozgrywek.

S próbujcie Państwo przenieść się wyobraźnią do czasów, gdy Fryzjer nie rozstawał się z telefonem, sędziowie z kołami zapasowymi swoich samochodów, piłkarze z pudełkami po butach, a dziennikarze z cennikiem not wystawianych po meczach. Czyż dzisiaj nie znaleźliby się w istnym raju? O awans – teoretycznie, bo przecież nie sposób uwierzyć, że wszyscy go naprawdę chcą – walczy pół ligi, żaden wynik nie jest podejrzany, bo wcześniej padały już rozstrzygnięcia iście kabaretowe, a poziom spotkań i tak usprawiedliwi każdy, nawet najbardziej żenujący kiks.

Po prostu żyć i nie umierać. Waluta dowolna, twarda lub krajowa, przysługa za przysługę, dziś ja tobie, jutro ty mnie. I niepowtarzalne emocje związane z tym, czy czasem ktoś nas nie przekręcił bardziej niż my jego, i czy nie przebił naszej oferty. Prawda, że urocze to były zabawy? I wcale nie tak odległe, bo ci, którzy tak zwinnie poruszali się w tej korupcyjnej dżungli, wciąż biegają za piłką, tudzież siedzą na trenerskich ławkach.

Niniejszy tekst ma rzecz jasna wydźwięk ironiczny. Za to jego puenta jest dość poważna: obecnie piłkarze robią w ramach swoich pensji to, za co niegdyś otrzymywaliby sowite nieopodatkowane premie. Tylko dlaczego nikt już tego nie nazywa cudami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*