Ile cię trzeba cenić Ekstraklaso… Wystarczy jedno euro?!

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , , ,

Stara prawda mówi, że tak naprawdę szanujemy tylko to, za co przyszło nam zapłacić. I że szacunek rośnie proporcjonalnie do ceny. Jest też druga strona tego samego medalu – nikt nie doceni cię tak bardzo jak ty sam siebie.

Obie te zasady z sadomasochistycznym uporem łamią szefowie piłkarskich klubów, oferując kibicom w różnych konfiguracjach bilety za 5 zł, czyli nieco ponad 1 euro. I to zarówno na I ligę, jak i na Ekstraklasę! Czy nie mają przy tym poczucia, jak bardzo deprecjonują w ten sposób proponowany przez siebie „towar”?! I jak bardzo są poniżani, gdy nawet taka oferta zostaje zlekceważona i odrzucona? Tak jak miało to miejsce na przykład w Gliwicach, gdzie wicemistrz Polski, który w tym sezonie toczy walkę o utrzymanie, nawet propozycją pięciozłotowej ceny za bilety na dwa ostatnie spotkania nie przyciągnął do „młyna” mizernego tysiąca osób? Przecież to gorzej niż policzek dla renomy i klubu, i całej Ekstraklasy.

Podobne nieudane eksperymenty stanowią dowód, że potencjał kibicowski, w kontekście osób bywających na stadionach, a nie ograniczających się do transmisji telewizyjnych, został w dużej mierze wyczerpany. Mam jednak przeczucie, oparte na dziesiątkach rozmów, że istnieje sposób na odblokowanie zatoru. Jego podstawowym założeniem jest jednak nie obniżanie cen wejściówek, a wręcz przeciwnie. Droższe bilety byłyby środkiem do przemodelowania struktury widowni, co przyciągnęłoby wiele osób zrażonych jej obecnym stanem. Bo doprawdy trudno się dziwić tym, którzy rezygnują z przyjścia na stadion nie ze względu na mizerię sportowego poziomu, a przede wszystkim z powodów estetycznych, nie chcąc na przykład wysłuchiwać przez 90 minut dzikich i wulgarnych ryków z megafonów wnoszonych za pozwoleniem szefów klubów na tak zwane gniazda.

W cywilizowanej części Europy już dawno zrozumiano, że sama sprzedaż biletów to nie wszystko. Liczy się jeszcze otoczka, i że to właśnie tak zwani Janusze, a nie fanatycy, budują zasadnicze wpływy z dnia meczowego – kupując droższe wejściówki, programy, pamiątki i hot dogi plus piwo (dość drogie, za to o obniżonej zawartości alkoholu). W zamian oczekują jednak jakości, tak przed sobą, jak i wokół siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*