GKS nie zgadza się na rozgrywanie meczu z Ruchem Chorzów w Wielki Piątek – ogłosił wszem i wobec klub z Tychów. Można podejrzewać że za tym stanowiskiem stoi przede wszystkim trener Ryszard Tarasiewicz, który nie raz już protestował przeciwko wychodzeniu na boisko w tym właśnie dniu, zwłaszcza, gdy przyjeżdżał z Miedzią do Katowic.

Sytuacja z pewnością jest delikatna, bo w dzisiejszych czasach wyjątkowo łatwo można podpaść pod paragraf znieważenia uczuć religijnych (absurdalny z natury i obowiązujący bodajże tylko w siedmiu krajach w Europie, za to powszechny w państwach muzułmańskich – przyp. autora). Tym niemniej jednak tak stanowcze postawienie sprawy na ostrzu noża, jak ma to miejsce w przypadku Tychów, musi budzić poważne wątpliwości. Bo – wszelkie ewentualne skojarzenia są przypadkowe – piłkarz jest od grania, natomiast od ustalania terminarza ktoś zupełnie inny. Na szczęście zresztą, bo pamiętając słynną wypowiedź Michała Kucharczyka, w innym przypadku spotkania rozgrywane byłyby sporadycznie, najczęściej w środku tygodnia i to niezbyt późno, by zawodnikom nie torpedować barwnych wieczornych planów.

Warto też pamiętać, że Wielki Piątek nie jest dniem ustawowo wolnym od pracy i swoje obowiązki będą wykonywać wtedy nie tylko piłkarze. W dodatku w ich przypadku bonusem takiego rozwiązania jest komfort spędzenia z rodziną dni świątecznych, a przecież ekstraklasowi koledzy po fachu będą kopać piłkę i w sobotę, i w poniedziałek, czyli dni również uznawane w teologii katolickiej za Wielkie.

Może więc GKS, zamiast iść na czołowe zderzenie, powinien po prostu kompromisowo wystąpić o to rozegranie meczu w piątek jak najwcześniej, tak, aby trener Tarasiewicz zdążył na wieczorną procesję?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*