W Katowicach panie przodem! W GieKSie czas na rewolucję

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , ,

Trzynaście lat temu GKS Katowice zniknął z piłkarskiej mapy ekstraklasy. W niedzielę, bo trudno tu zakładać jakąś sportową katastrofę, klub z Bukowej będzie świętował wielki powrót. Nieco ponad trzy godziny po tym, jak swój przedostatni mecz skreślonego już na straty przez trenera Jacka Paszulewicza sezonu zakończą panowie, zabrzmi ostatni gwizdek sędzi stanowiący kropkę nad i w awansie do elity kobiet.

Sekcja, którą powołano do życia w 2015, pnie się po szczeblach rozgrywek rok po roku. Promocja do Ekstraligi była celem założonym od samego początku i została zrealizowana w najkrótszym możliwym terminie. W tym czasie panowie zaliczyli trzy sezony finalizowane tradycyjnymi wiosennymi rozczarowaniami, przy czym w ostatnich dwóch latach marnowali nawet „piłki meczowe”.

Jest coś bardzo symbolicznego w tym, że pieczęć na awansie (właściwie już przesądzonym, ale okraszonym „gwiazdką” związaną z możliwością odwołania się najgroźniejszych rywalek od decyzji PZPN dotyczącej meczu GKS – Tarnovia) zostanie przyłożona na murawie, po której na co dzień biegają panowie, podczas gdy ich koleżanki korzystają z gościnności stadionu Kolejarza.

Przyszło mi na myśl, że może przy tej okazji warto rozważyć taką zamianę na stałe? W końcu co ekstraklasa, to ekstraklasa, zawsze to wyżej niż pierwsza liga, nieprawdaż? A więc – panie przodem. Dziewczyny na Bukowej, chłopaki na przykład na Rozwoju. Biorąc pod uwagę frekwencję na meczach GieKSy, nie stanowiłoby to aż tak wielkiego wyzwania… Idźmy jednak dalej. To należący do krajowej elity zespół kobiet powinien mieć prawo pierwszeństwa przy korzystaniu z efektownego klubowego autokaru, szatni z wyremontowaną sauną i zapleczem odnowy biologicznej czy zakupie strojów, nie mówiąc już o dostępie do przekazywanej na klub puli miejskich pieniędzy. A tak na marginesie – skoro w budżecie GieKSy były przewidziane środki na sowite premie za awans mężczyzn, może, zgodnie z zasadą sprawiedliwości społecznej, podzielić je między Natalię Nosalik (to kapitan zespołu) i spółkę oraz pracujący z nimi sztab trenerski?

Wszystkie te rozwiązania na pewno przyniosłyby co najmniej dwie szybkie korzyści. GKS trafiłby na czołówki gazet i portali internetowych, miałby też zagwarantowane miejsce w serwisach telewizyjnych najważniejszych stacji, co oznaczałoby olbrzymi skok wartości marki. Natomiast w stosunku do zespołu mężczyzn mielibyśmy do czynienia z bezcennym efektem edukacyjnym. Zmiana miejsca w szeregu – znacznie bardziej wyrazista niż podczas trwającej już na dobre rywalizacji z siatkarzami i hokeistami – wyszłaby im zdecydowanie na dobre. Ba, kto wie, może właśnie wizja powrotu na Bukową mogłaby stanowić największą z dotychczasowych motywacji, by w końcu osiągnąć wyczekiwany sukces? Zaszkodzić nie zaszkodzi, a spróbować warto, w końcu przez minioną dekadę już nie tak szalone pomysły w Katowicach realizowano.

Po porażce z Tychami prezydent Marcin Krupa zapowiedział zasadnicze zmiany w filozofii miasta wobec klubu. Jeśli chciałby skorzystać z opisanego w tym tekście pomysłu, oświadczam, że nie będę oczekiwał za tę koncepcję honorarium. Dziennikarze, wbrew powszechnej opinii, też potrafią działać pro publico bono.

Za to na koniec chciałbym Państwu przytoczyć bardzo świeżą anegdotę z pewnego ważnego spotkania biznesowego w stolicy. Jeden z biznesmenów, pasjonat szachów, a więc dziedziny, w której nowa, nie do końca jeszcze zintegrowana sekcja GKS-u, czyli Wasko Hetman GKS Katowice, święci olbrzymie triumfy, usłyszał dyskusję o wyczynach piłkarzy i całkiem serio stwierdził: – Nie wiedziałem, że Wasko ma jakieś inne sekcje.

Teraz, dzięki sekcji kobiet, może nawet on będzie wiedział, że co GKS, to GKS…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*