Sensacji nie było. Zgodnie z oczekiwaniami – sformułowanymi także dwa tygodnie temu w niniejszej rubryce – podczas mundialu nastąpił wysyp futbolowych ekspertów, ze szczególnym uwzględnieniem polityków. Zwłaszcza tych, którzy na co dzień ze sportem nie kojarzą się w sposób żaden albo nawet jeszcze mniej. W końcu – jak powiedział komentator TVP na widok premiera z rodziną na trybunach podczas jednego z meczów towarzyskich – reprezentacja Polski przyciąga wszystko, co najlepsze, więc nawet ci najgorsi uznali, że wystarczy zawiązać na szyi biało-czerwony szalik, by przeskoczyć do najwyższej kategorii.

To oczywiście zjawisko nienowe. Kibice mają już zresztą wprawę w odróżnianiu tych, którzy na widowni czują się jak ryba w wodzie i wiedzą, na czym polega spalony, od tych, dla których ważne jest tylko zaistnienie na ekranie. Lawiny gwizdów nie są więc wyjątkiem, ale rządzący mogą za to liczyć na publiczną telewizję, która na wszelki wypadek przestała na gorąco wypytywać ich o nazwiska zawodników, co bywało równoznaczne z wrzucaniem na wizerunkową minę.

Bywa jednak czasem i tak, że osoby publiczne, uaktywniając się na odcinku piłki nożnej, wzbudzają całkiem interesującą dyskusję. Nie chodzi mi nawet o Patryka Jakiego, który w swojej nierozpoczętej jeszcze kampanii postawił na Legię, wywołując oburzenie sympatyków Polonii. Bardziej mam na myśli Magdalenę Ogórek. Była prezydencka kandydatka Sojuszu Lewicy Demokratycznej, z którą to formacją bynajmniej się nie utożsamiała, a zdjęcia z Leszkiem Millerem robiono jej podstępnie, gdy akurat przechodził obok, poinformowała otóż na Twitterze, że Niemcy przegrały z Meksykiem z kretesem 0:1. I wywołała polemikę. Bo czy można z kretesem przegrać 0:1? Ogórek podpierała się definicją słownikową, czyli „całkowicie, bez możliwości odwrotu, doszczętnie”, jej adwersarze kontrowali i zrobiło się naprawdę zabawnie. Zwłaszcza gdy jeden z internautów podsumował dyskusję stwierdzeniem, że „Brazylia właśnie z kretesem zremisowała 1:1 ze Szwajcarią”. Przyznacie, że było to autentycznie śmieszne? A już na pewno śmieszniejsze niż eksperci, którzy nawet nie ukrywają, że nie mają zielonego pojęcia na temat, w którym są przepytywani. I zapewne nie przeszkadza im to w pobieraniu wynikającego z umowy honorarium, łączonego z pakietem socjalnym w postaci hotelowego noclegu i ciepłego posiłku w bufecie.

Traf chciał, że w zalewie banałów pomieszanych z głupotami, jakie można usłyszeć z ważnych ust w stacjach telewizyjnych i radiowych, tylko jedna ofiara została napiętnowana i ukrzyżowana. Okazała się nią Bogu ducha winna prezenterka TVN, która oświadczyła/przeczytała, że dwa z trzech goli Cristiano Ronaldo były hat trickami. Dziewczyna, dla której pojęcia te były zapewne tak samo abstrakcyjne jak dla polskich kibiców touchdowny w amerykańskim futbolu, zapłaciła podobno za błąd zawieszeniem w pracy. Doprawdy, współczując jej, nie sposób uciec od refleksji, jak wspaniały stałby się nasz świat, gdyby takie same konsekwencje dotyczyły polityków…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*