Dekoder króla Kambodży

Kategorie: Bez kategorii

Chociaż nie wszystkie choinki są jeszcze ubrane, to prezentami już sypnęło wyjątkowo hojnie. Święty Mikołaj (tudzież Dzieciątko) ma pełną skrzynkę zamówień na worki pieniędzy – a to z Orlenu dla Williamsa (z dołączoną dedykowaną kierownicą dla Roberta Kubicy), a to z Ministerstwa Sportu dla siatkarskich mistrzów świata, a to z Kambodży dla Wisły Kraków. Na razie jednak dostarczył tylko tę pierwszą przesyłkę, bo w drugim przypadku prezenty utknęły w magazynie, a w ostatnim nawet nie zostały jeszcze spakowane.

Zdecydowanie najistotniejszy z punktu widzenia polskiego kibica jest oczywiście przypadek funduszy, które mają zainwestować w krakowską Wisłę. Wszystko brzmi jak z bajki i tak też się zresztą zaczyna, bo umowę podpisano w najdroższym hotelu w Zurychu, kontrahenci mają być powiązani z rodziną królewską, a w pakiecie oprócz spłaty długów znalazły się cztery duże transfery, budowa gigantycznego centrum treningowego oraz walka jak równy z równym z Barceloną i Realem. Na pierwszy rzut oka za dużo na tym torcie lukru, ale o tym, czy zwieńczeniem opowieści będzie tradycyjny zwrot „żyli długo i szczęśliwie” przekonamy się już wkrótce.

Tym niemniej w całej historii najciekawszy wydaje się wątek dotyczący samego pojawienia się tychże potencjalnych sponsorów. Decydujący wpływ miała mieć postawa zespołu Wisły, który na przekór finansowym trudnościom na boisku spisywała się zdecydowanie profesjonalniej niż kadra zarządzająca klubem. Upraszczając wychodzi na to, że w dalekiej Kambodży w pałacu królewskim, znajduje się dekoder Canal+, dzięki któremu z zapartym tchem- i roniąc łzy wzruszenia – oglądano starcia grającej za darmo„Białej Gwiazdy” z Wisłą Płock czy Zagłębiem Sosnowiec. Brzmi niewiarygodnie? A właśnie, że nie. Przecież podobną estymą rozgrywki znad Wisły cieszą się na przykład (chociaż po mundialu mogło się to zmienić) w równie egzotycznym Senegalu, skąd dwa lata temu przyjeżdżali ministrowie rządu, by podziwiać w akcji gwiazdy Korony Kielce. Ba, zobaczenie spotkań na żywo wywarło na nich takie wrażenie, że onieśmieleni atmosferą na trybunach i poziomem gry nigdy już do Kielc nie wrócili… Do dziś jednak uważam, że Ekstraklasa nie wykorzystała wówczas globalnej szansy promocyjnej nie umieszczając zdjęć z wizyty senegalskich polityków w swoich spotach reklamowych. Oby w kontekście kambodżańskich władców nie popełniła takiego błędu.

Najwyraźniej wychodzi więc na to, że cudze chwalimy, a swego nie znamy, bo nasza liga wcale nie jest taka nieatrakcyjna, na jaką wygląda…


Wesołych Świąt!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*