Szaleństwo łączy trenerów

Kategorie: Bez kategorii

Rzadko się zdarza, by wszyscy trenerzy Ekstraklasy mówili jednym głosem lub co najmniej zgodnie milczeli. Tymczasem z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia na finiszu obecnego sezonu. Wszystko ze względu na szaleńcze tempo finałowych rund, spowodowane zbliżającymi się mistrzostwami świata U-20.

Jasne, wiem, że terminarz był znany od dawna i nikt nie protestował w momencie jego premiery. Być może jednak ludzie w klubach żyją zanadto dniem dzisiejszym, wychodząc z założenia, że martwić się będą później, o ile do tego momentu dotrwają na swoich stanowiskach. Tym niemniej takie „później” właśnie nadeszło i trudno się nie zgodzić z zarzutami artykułowanymi najgłośniej przez tradycyjnego samozwańczego rzecznika środowiska Michała Probierza. Siedem najważniejszych kolejek rozegranych w miesiąc stanowi nie tylko poważne wyzwanie, ale wręcz przypomina grę w ruletkę i stanowi rażący kontrast w porównaniu z pozostałą częścią sezonu. Zwłaszcza jesienną, skutkującą między innymi absurdalnym startem rzekomo wiosennej rundy w środku zimy.

Rozwiązanie szarady jest na pewno trudne. Nagromadzenie terminów reprezentacyjnych czy pucharowych, w kraju i na kontynencie, pozostawia niewielkie pole manewru. Także z tego samego powodu nie sposób odebrać resztek wakacji najlepszym zawodnikom i ich mistrzostw przesunąć na okres, gdy mniej zdolni koledzy po fachu będą leżeć na tropikalnych plażach. Może jednak w ramach wyjątku w sezonach, które muszą zostać skompresowane ze względu na tego typu imprezę, jak młodzieżowy mundial, należy rezygnować z rozgrywania dodatkowych siedmiu rund? Bo obecna karuzela rzeczywiście z logiczną rywalizacją nie ma za wiele wspólnego i jeszcze wyraźniej promuje najsilniejszych i najbogatszych, w dodatku – sądząc po frekwencji (wiele mówiący jest na przykład spadek z kolejki na kolejkę liczby widzów spotkań transmitowanych przez TVP) – wcale nie sprawia kibicom aż takiej frajdy, jak zakładali to twórcy ESA-37? Zwłaszcza po zniesieniu podziału punktów, w efekcie czego grupki zespołów zainteresowanych jeszcze czymkolwiek, topnieją błyskawicznie z kolejki na kolejkę.

Jedynym, acz marginalnym plusem takiej sytuacji jest rosnąca odwaga trenerów w dawaniu szansy gry młodzieży. Ich decyzje spowodowane są jednak głównie nakazami prezesów, próbujących dokonać last minute skoku na sporą kasę leżącą w sejfach najrozsądniejszego pomysłu ostatnich lat, czyli Pro Junior Systemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*