Pani ambasador w ruinach

Kategorie: Bez kategorii

Kilkanaście dni temu w „Przeglądzie Sportowym” ukazał się tekst o Anicie Włodarczyk, trenującej w stanowiącej de facto ruinę hali warszawskiej Skry. Materiał przefrunął przez przestrzenie internetu, większość czytelników potraktowała go w kategoriach romantycznej historii o wielkiej mistrzyni, która kolejne złoto wykuwa w ekstremalnie trudnych warunkach. Tymczasem jest w tej opowieści pewna zagwozdka – gwiazda rzutu młotem niedawno podpisała przecież kontrakt z AZS AWF Katowice, zostając przy okazji ambasadorem Stadionu Śląskiego i całego naszego województwa.

Do dziś nie ujawniono wysokości opłaconego z publicznych pieniędzy transferu. Taka tajemnica sprzyja plotkom mówiącym o kwocie robiącej wrażenie porównywalne z frunącym na odległość 82,98 m czterokilogramowym żelastwem, rzuconym przez Włodarczyk, gdy biła rekord świata. Tak czy inaczej dziwić musi fakt, że marszałek województwa wespół z wiceprezesem Stadionu Śląskiego (kadencja prezesa Krzysztofa Klimosza dobiegła końca, po czym on sam zgodził się na dopisanie do stanowiska przydomka „wice”, by ustąpić pola wskazanemu przez polityczne władze następcy, którym ma być podobno Jan Widera) nie zareagowali na poczynania Włodarczyk. Czy nie byłoby oczywistym, a jednocześnie znakomitym PiaRowo posunięciem ściągnięcie mistrzyni, a za nią tłumu reporterów i kamerzystów, do Metropolii, by skorzystała ze znakomitej bazy, której wszak sama nie mogła się nachwalić po podpisaniu umowy? Zwłaszcza że w stanowiącym punkt wyjścia tego felietonu tekście Ryszarda Opiatowskiego, pojawia się cytat Krzysztofa Kaliszew-skiego, prezesa Skry: „Normalnie godzina wynajmu hali kosztuje 500 złotych. Możecie napisać, że zawodniczka AZS AWF Katowice trenuje tutaj pokątnie”. Dla czytelników nieobcujących na co dzień z lekką atletyką przekaz był jasny – zawodniczka śląskiego klubu, aby budować formę na największe imprezy, musi się tułać po stołecznych ruinach.

Zwróciłem na ten fakt uwagę publicznie, na Twitterze. I być może to przypadek, ale wkrótce potem galeria zdjęć z tamtego treningu, zamieszczona pierwotnie na portalu sportowefakty.wp.pl, zwyczajnie… znikła. W przyrodzie całkowicie jednak nic nie ginie, więc sprawa Włodarczyk zdecydowanie pozostaje aktualna.

A tak na marginesie, ale a propos Stadionu Śląskiego. Wokół bieżącego funkcjonowania tego obiektu rodzi się coraz więcej coraz ciekawszych pytań. Niektóre już wkrótce zadamy bezpośrednio w Urzędzie Marszałkowskim. Zapewne znajdzie się wśród nich także to o kontrakt Anity Włodarczyk…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*