Milczenie też obciąża sumienia

Kategorie: Bez kategorii

Czasami najgłośniej słychać milczenie. Tak jest w kontekście haniebnych białostockich wydarzeń sprzed kilkunastu dni. Głównymi postaciami zadymy byli kibice, przede wszystkim Jagiellonii, ale dość powszechnie pojawiały się informacje o zawarciu paktu „ponad podziałami”, bodaj pierwszego na taką skalę od momentu żałoby po Janie Pawle II. Klub z Białegostoku, którego wizerunek został zszargany i sponiewierany najbardziej, długo nie raczył sprawy skomentować, ograniczając się do konstatacji, że takie koszulki, szaliki i kominiarki, w jakich występowali zadymiarze można przecież kupić w każdym sklepie z koszulkami, szalikami i kominiarkami. Uparcie ignorowano też doniesienia o wpisie kierownika zespołu, podkreślającego, że „kibice to jedyna grupa społeczna potrafiąca się zjednoczyć w słusznej sprawie”. Dopiero po naciskach mediów szefostwo klubu zareagowało, udzielając autorowi cytatu… napomnienia i sugerując, by już nie wychodził poza zakres obowiązków.
Milczy także Spółka Ekstraklasa. Najwyraźniej nie ma poczucia, że warto byłoby z przesłaniem „Nie dla rasizmu” – w rozumieniu szerszym niż tylko dotyczącym koloru skóry i wolności wyznania – wyjść poza obręb stadionów. I pokazać, że kategorycznie nie chce być kojarzona z patologią, przybierającą w społecznej świadomości – tym razem dosłownie – barwy było nie było ekstrakla-sowych akcjonariuszy.
Milczenie staje się też znakiem firmowym stacji transmitujących rozgrywki. W komentarzach pomijane są incydenty na trybunach, o racowiskach mówi się – bywa że i żartem – dopiero, gdy dym zasłania murawę, a stek bluzgów przebijających się do głośników telewizorów zasadniczo jest ignorowany. Nawet wtedy, gdy jego natężenie przekracza masę krytyczną, jak miało to miejsce np. podczas spotkania Wisły Płock z Górnikiem Zabrze.
Doprawdy, są takie sytuacje, że to mowa jest złotem, a czyny platyną. Bo w przeciwnym wypadku mamy do czynienia z podszytym tchórzostwem albo wyrachowaniem grzechem zaniechania, tożsamym z akceptacją tego, czego akceptować nie wolno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*