Sportowy świat ma Katar

Kategorie: Bez kategorii

Czy królowa sportu zamieniła się w kurtyzanę? Na to pytanie mają odpowiedzieć francuskie organy ścigania, które trafiły na ślad możliwej korupcji przy wyborze gospodarza mistrzostw świata w lekkiej atletyce. Ściągnięcie tej imprezy miało kosztować 4,5 miliona dolarów przekazanych przez Katarczyków członkowi zarządu IAAF. To kolejna afera związana z szejkami, którzy już dawno uznali, że za petrodolary można kupić wszystko i wszystkich. Nawet obojętne milczenie świata w kontekście wyzysku i tragedii zagranicznych robotników na budowach aren, co skutecznie przetestowano przy okazji tworzenia infrastruktury na potrzeby również kupionego piłkarskiego mundialu.

Cierpią na tym sportowcy, cierpią kibice, a gwiazdy mają wrażenie startów na innej planecie. Cierpi jednak na tym przede wszystkim sam wizerunek sportu, który komercję zamienił w patologię. Czy można coś z tym zrobić?

Wyjścia są dwa. Pierwsze to odbieranie łapownikom organizacji imprezy, co skutkowałoby pozostawieniem ich z ręką w nocniku, a właściwie w stadionach kosztujących krocie, a których istnienie nie miałoby w takiej sytuacji kompletnie sensu. Do tego doszedłby oczywiście wstyd, ale na to uczucie sami zainteresowani dawno się zaimpregnowali.

Wariant drugi to rozwiązanie, które na Twitterze (może trochę ironicznie) zaproponował Zbigniew Waśkiewicz, były rektor katowickiej AWF i znana postać w świecie śląskiej piłki oraz krajowego biathlonu. Jego zdaniem najuczciwszy byłby otwarty przetarg „kto da więcej”. A gdyby jeszcze udało się zapisać obligatoryjną daninę ze środków od zwycięzcy na walkę z dopingiem i promowanie sportu wśród najmłodszych, wizja byłaby bliska ideału. Istnieje rzecz jasna zagrożenie, że w przypadku zgłoszenia się Kataru konkurencja oddawałaby pole walkowerem, ale w sumie teraz też nie ma żadnych szans, a wtedy przynajmniej wszystko działoby się przy otwartej kurtynie. No i prezent dostałyby stacje telewizyjne transmitujące takie licytacje. O ile oczywiście wcześniej wygrałyby przetarg, by je pokazać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*