Archiwa tagu: Adam Nawałka

Jeśli wydawało wam się, że najczęściej oglądany film z Euro 2016 zawiera gole, faule albo chociażby ujęcia najładniejszych dziewczyn, jakie pojawiają się na trybunach turnieju, to jesteście w błędzie. Absolutnym hitem okazało się żenujące zachowanie Joachima Löwa, selekcjonera Niemców, który podczas meczu z Ukrainą dłubał sobie palcami to tu, to tam, a następnie kontemplował efekty organoleptycznie.

Postępowanie szkoleniowca mistrzów świata było także jednym z głównych tematów poruszanych podczas wtorkowej konferencji w ośrodku naszych czwartkowych rywali. W obronie Löwa stanął Łukasz Podolski. Gliwiczanin kopiący piłkę z czarnym orłem na piersiach skontrował dziennikarzy zdaniem: „Myślę, że 80 procent z was też drapie się czasem po jajach”. Nie dodał jednak, po czym drapią się pozostali, a szkoda, bo temat przyćmił nawet komunikat UEFA o groźbie wycofania reprezentacji Rosji w związku z zachowaniem jej kiboli.

W reprezentacji Polski tego typu statystyki z pewnością nie są głównym punktem dyskusji (drugi trener Bogdan Zając i tak uważa, że procenty to są dobre, ale na butelkach z alkoholem), jednak jakieś emocje na pewno wywołuje. Bo nietrudno wyobrazić sobie zdegustowanie towarzyszące słynącemu z elegancji Adamowi Nawałce na  myśl o – zwłaszcza pomeczowym – podaniu ręki obrzydliwcowi ze Szwarcwaldu.

Adam Nawałka i wszystko jasne. Rękę byłego trenera GKS-u Katowice i Górnika Zabrze widać było w każdej minucie meczów decydujących o awansie na mistrzostwa Europy. Żaden inny szkoleniowiec nie traktuje tak dosłownie składanej piłkarzom obietnicy o „krwi, pocie i łzach”.
Obecny selekcjoner swoimi decyzjami wymyka się ocenom.Tak jak wczoraj, gdy przed pierwszym gwizdkiem sędziego Tomasz Hajto (tak, tak, ten, który z Tychami spadł z pierwszej ligi) skrytykował skład reprezentacji sugerując, że daje on Irlandczykom sygnał, że jesteśmy wystraszeni…
Jasne, że nie powinno się chwalić dnia przed zachodem słońc a, a póki co kadra nie zdobyła jeszcze medalu Euro, a jedynie prawo gry na tym turnieju. Ale nadzieje, że będzie dużo lepiej niż w 2012 wydają się absolutnie uzasadnione.

Mecz z Gruzją był dla reprezentacji Adama Nawałki piłkarską maturą. Kadrowicze w stresujących warunkach, walcząc z  własnymi słabościami, zdali ten egzamin dojrzałości celująco. Pokazali, że wreszcie stali się zespołem świadomym własnej wartości i walczącym jak reprezentacja Niemiec: bez patrzenia na zegar, bez kunktatorstwa i do  ostatniej sekundy.

To z pewnością nie był w  wykonaniu biało-czerwonych mecz wielki, ba, można go wręcz uznać za najsłabszy w  tych eliminacjach! Tylko niesamowity hat-trick Lewandowskiego i jego uścisk z Jakubem Błaszczykowskim sprawiły, że zwycięzcy uniknęli sądu, a naród dał się uwieść bezgranicznej propagandzie sukcesu. Prawda jest jednak taka, że Nawałka rzeczywiście dokonał czegoś, na co kibice czekali od wielu, wielu lat: mecze reprezentacji po prostu da się oglądać, nawet wtedy, gdy przeżywa trudne chwile. I już nie warto wychodzić z nich przed ostatnim gwizdkiem sędziego.

Nawałka o cechach wolicjonalnych i mentalnościo-wych potrafi mówić (a z dziennikarskiego punktu widzenia wręcz zanudzać) godzinami.  Nie rzuca przy tym błyskotliwych bon motów, nie przypochlebia się dziennikarzom bez wględu na nazwę redakcji i ich opiniotwórczość, nie wdaje się też z nimi w polemiki. Krótko mówiąc postępuje tak samo, jak w czasach, gdy pracował w GKS-ieKatowice czy Górniku Zabrze. I znów wyciska z zawodników wszystko, co możliwe.

Wyniki kadry, styl jej gry i dokonywane wybory personalne (vide sobotnia gra Michała Pazdana, którego dla reprezentacji odkrył Leo Beenhakker zabierając ówczesnego obrońcę Górnika Zabrze  na Euro 2008, a za co się Holendrowi niemiłosiernie obrywało) potwierdzają, że Nawałka jest wreszcie właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

No właśnie – wreszcie… Gdybanie jest oczywiście kompletnie nieracjonalne, ale oglądając ostatnie występy biało-czerwonych mam poczucie mentalnego kaca. Nie potrafię uciec od rozważań, jak wiele czasu, emocji, a może i radości straciliśmy, ponieważ  Grzegorz Lato misję Euro 2012 powierzył Franciszkowi Smudzie.