Archiwa tagu: blog o mundialu

Dawno temu, bo w poprzednim stuleciu, w satyrycznym programie radiowym „60 minut na godzinę”  prezentowano skecze z cyklu  „Para-męt pikczers” ze słynnym pytaniem „Momenty były?” i odpowiedzią „No masz!”.
Właśnie ten dialog stanowiłby najlepsze podsumowanie finiszującego powoli mundialu w Brazylii, bo akurat „momentów” w nim i nie brakowało, i nie brakuje.
Tyle tylko,  że wszystko kończy się do bólu banalnie. Oglądaliśmy dramaty, sensacje, pomyłki i przebłyski geniuszy, a  ostatecznie w półfinale i tak mamy zestaw, który nie zaskakuje.
Fajny ten mundial, ale jakoś tak po ludzku czuję się jednak trochę rozczarowany.

Jest taki stary dowcip , o pacjencie, który pytany przez psychiatrę o  skojarzenia z  prezentowanymi mu obrazkami, uporczywie odpowiada „d…”, bo, jak w końcu przyznaje, po prostu wszystko mu się kojarzy właśnie z nią.
Nieoczekiwanie także w kontekście mundialu pojawiają się podobne skojarzenia. Co prawda o kobiecym spojrzeniu na mistrzostwa piszą codziennie moje koleżanki na ostatniej stronie Dziennika Zachodniego i im z kolei z piłkarzami kojarzy się przede wszystkim określenie „ciacho”, ale w pewnych okolicznościach, zwłaszcza przy dywagacjach na temat obcisłości koszulek i spodenek,  to właściwie… to samo.
Dosłownie d…, i to całkiem gołą, zaatakowano natomiast Neymara. Mianowicie magazyn „Playboy” umieścił zdjęcia niejakiej Patricii Jordane, przedstawiając ją jako dziewczynę Brazylijczyka, który jest związany z Gabriellą Lenzi. Piłkarz się wściekł, a kibice obawiali, jak ta afera wpłynie na jego formę. Odpowiedź na to pytanie poznamy już podczas ćwierćfinału z Kolumbią.

Psycholog potrzebny od zaraz – już wkrótce takie ogłoszenia pojawią się we wszystkich polskich klubach. Można się bowiem spodziewać plagi depresji wśród rodzimych piłkarzy, dla których mundial stanowi olbrzymi wstrząs egzystencjalny: okazuje się, że uprawiają inny sport niż sądzili.
Właściwie od początku mistrzostw trwają rozważania, gdzie znalazłoby się na nich miejsce dla biało-czerwonych. Optymiści szukali go gdzieś pomiędzy Grecją, Kostaryką, Rosją i Australią.
Prawda jest brutalna: tego miejsca w ogóle nie ma.Kiedy nasza reprezentacja będzie w stanie rozegrać taki mecz z  Niemcami, jak Algierczycy? Kiedy pokaże takie serce i wiarę jak Grecy? Kiedy sprawi sensację jak Kostarykańczycy?

Z własnego Euro odpadliśmy od razu, na  MŚ nas nie ma, Ligę Mistrzów oglądamy w telewizji. Teraz już wiemy, że to nie przypadek.

Leżącego się nie kopie, więc podczas tego mundialu o TVP pisać już nie zamierzałem. A jednak czasem człowiek nie chce, ale musi…
Bo można pominąć milczeniem poziom komentatorów, można też udawać, że Studio Plaża nie ściga się na głupotę z Piątym Stadionem. Wystarczy przecież wyłączyć dźwięk.
Chcąc śledzić mundial nie sposób jednak wyłączyć obrazu. No, chyba, że jest się samą TVP. Bo to ona ucina przekaz z meczów zaraz po  gwizdku sędziego, odbierając widzom radość zwycięzców i  łzy pokonanych. Czy naprawdę już wtedy musimy oglądać gadające psy i modelki udające przeciętne gospodynie domowe? Przecież ten czas można nadrobić odbierając go zanudzającym widzów niemal na śmierć ekspertom. A może po finale, zamiast wręczenia najcenniejszego piłkarskiego trofeum, też zobaczymy serwisanta ze współczuciem pochylającego się nad bębnem pralki?

La, la, la, la, laaaa – tak brzmi najnowszy hit youtube’a i nie jest to zapis piosenki kolejnej wyplutej przez telewizyjne show gwiazdki, ale okrzyk radości wyartykułowany przez ukraińskiego komentatora, gdy piłka wpadła do rosyjskiej bramki.
Internet stał się narzędziem, w którym emocje znajdują nowy wymiar. Ich przejawem są na przykład tak zwane memy, czyli sfabrykowane obrazki z  mniej lub bardziej dowcipnym podpisem. W ostatnich godzinach najczęściej rozpowszechniany był wizerunek Władimira Putina, skradającego się z flintą przez krzaki w kierunku Belgii, oraz przywódcy Korei Północnej w szalikuAlgierii.
Podszczypywania, ironia, szydercze rysunki i tytuły w  gazetach: to także od zawsze towarzyszy piłkarskim emocjom. Do  prawdziwej wojny futbolowej jest jednak na szczęście daleko.