Archiwa tagu: blogi o Euro

Takie historie są solą sportu. Szaleni wikingowie z Islandii zatopili dumną angielską armadę, a piosenka z 1996 r. „Football’s coming home” nabrała wyjątkowo ironicznej wymowy.

We Francji nikt za Anglikami tęsknić nie będzie. Nie ze względu na historyczne zaszłości z wojną stuletnią w tle, ale z powodów całkiem współczesnych. Gospodarze mistrzostw mają przecież świeżo w pamięci awantury wywołane przez hordę pijanych Brytów, którzy – walcząc z Rosjanami i policjantami – zdemolowali Stary Port w Marsylii, znacząc swój bojowy szlak nie tylko krwią, ale też cuchnącymi plamami moczu na ulicach. Nic więc dziwnego, że po drugiej stronie kanału La Manche medialny lincz, jakiego dokonała wyspiarska prasa na upokorzonej reprezentacji swojego kraju, przyjęto z mściwą satysfakcją.

Kadrowiczom Adama Nawałki podobny los już nie grozi. Ich mecze dodają mistrzostwom kolorytu, a wyjątkowo urodziwe fanki futbolu znad Wisły zrobiły już dla wizerunku Polski więcej niż cały korpus dyplomatyczny razem wzięty.

Oprócz pokaźnej gotówki i jeszcze większej chwały na Euro można zdobyć – niczym w teleturnieju – także nagrody rzeczowe. Jedna z nich czeka na zespoły rozgrywające swoje mecze w Marsylii, o ile oczywiście ktoś z reprezentacyjnej ekipy pofatyguje się na zakupy.

Ta unikatowa pamiątka to… mydło. Marsylia słynie z pachnących kostek (to oczywiście uproszczenie, bo kształtów, barw, zapachów oraz rozmiarów jest bez liku) i potrafi się nimi chwalić. Tuż przy Starym Porcie, w turystycznym epicentrum, znajduje się muzeum dedykowane sztuce mydlanej produkcji, a obok umiejscowiono firmowy sklep przyciągający uwagę wystawą z naturalną wielkości figurą rybaka w łodzi wypełnionej kolorowymi produktami.

Z okazji mistrzostw Europy można tam kupić między innymi fioletowe kostki mydła z wyżłobionymi nazwami drużyn występujących na Stade Velodrome. Taka oryginalna pamiątka kosztuje 3,5 euro za sztukę. Dzięki awansowi do ćwierćfinału Polska będzie pierwszym krajem, którego nazwa pojawi się na pachnącym gadżecie dwukrotnie. Kibice biało-czerwonych ponownie pojawią się więc we wspomnianym sklepie, ale żaden z nich nie miałby pewnie nic przeciwko temu, by do domu przywieźć także marionetkę, z których słynie półfinałowy Lyon.

Nie od dziś wiadomo, że w Polsce żyje kilkanaście milionów selekcjonerów piłkarskiej reprezentacji. Do tej pory ich życie było proste. Wyniki kadry dowodziły przecież, że każdy z nich podjąłby lepsze decyzje niż siedzący na realnej ławce facet zarabiający kilkadziesiąt tysięcy złotówek miesięcznie.

Adam Nawałka niestety tę narodową zabawę popsuł. I to w sposób perfidny. Bo na przykład nie tylko nad Wisłą, ale też na trybunach w Saint-Etienne, nie było chyba nikogo, kto nie byłby przekonany, że tak długie wstrzymywanie się ze zmianami to prosta droga do porażki. Tymczasem cel po raz kolejny uświęcił środki, a selekcjoner ze stoickim spokojem, tak jak było to po poprzednich występach na Euro, po prostu oświadczył, że plan został zrealizowany. Że nawet wtedy, gdy było źle, to było dobrze, bo czasem trzeba zrobić krok do tyłu, żeby pójść dwa do przodu.

Nic więc dziwnego, że na Twitterze powstał już tzw. hasztag (czyli słowo kluczowe, określające temat wpisu), który brzmi #NawałkaWieLepiej. I ku zgrozie domorosłych selekcjonerów już po raz czwarty na tych mistrzostwach okazało się, że tak właśnie jest. Ba, i wcale na tych czterech przykładach nie musi się to skończyć.