Archiwa tagu: Coloseum KSW

Wieść jest wprost porażająca i z pewnością nie pozwoli Wam dziś zasnąć. Otóż 27 maja na PGE Stadionie Narodowym odbędzie się – jak oficjalnie informują organizatorzy – „największa w Europie” i „historyczna” gala MMA z prawdziwym gwoździem programu.

Ponieważ „największe” zasługuje na „najwspanialsze” ujawniono właśnie, że do jednej klatki wejdą powszechnie uznani na świecie fajterzy, czyli – znów cytat – „niezwykle popularny kulturysta” oraz „ekscentryczny raper”. Przekładając rzecz na język zrozumiały dla laików chodzi o starcie przy którym bledną wszelkie walki stulecia jakie już się w tym stuleciu odbyły, czyli wojnę totalną pomiędzy Robertem Burne-iką, noszącym dumny przydomek „Hardkorowy Koksu”, a Pawłem Ryszardem Mikołajuwem, bliżej znanym jako Popek Monster tudzież Król Albanii. Ten pierwszy wejdzie na warszawski stadion z imponującym dorobkiem dwóch zwycięstw, w tym jednego nad samym Marcinem Najmanem, a drugi w aurze człowieka, który równie błyskotliwie co błyskawicznie przegrał z samym Mariuszem Pudzianowskim… Ten ostatni też się zresztą na Narodowym pojawi, bo gala bez byłego krótkoterminowego studenta katowickiej AWF to jak dyplomatyczne przyjęcie bez sztućców.

Prawda, że nie możecie już się doczekać pierwszych ciosów i kopnięć, o duszeniach, dźwigniach i innych kunsztownych elementach wyrafinowanych bijatyk nie wspominając? Gala o nazwie „Colosseum” zapowiada się iście przednio, a w dodatku nie najdrożej, bo ceny biletów rozpoczynają się już od 25 złotych. Za zobaczenie na żywo Popka i Koksa to wszak tyle co nic… W dodatku wszyscy będą w życiowej formie, bo badań dopingowych nie przewidziano. Może zresztą szkoda, bo ich wyniki przyniosłyby pewnie jeszcze większe emocje niż same walki, o czym świetnie wiedzą Amerykanie, którzy urządzili prawdziwą czystkę w UFC. Nawiasem mówiąc, za Oceanem trwa też walka z dopingiem w boksie, a jej najgłośniejszymi ofiarami są na razie… Polacy.

Promotorzy gal MMA nie zamierzają przejmować się podobnymi standardami i przy okazji przestają udawać, że w tej całej zabawie chodzi o coś więcej niż dochodowy cyrk. I pomimo pomysłów typu Popek vs Hardcorowy Koksu wciąż mają przed sobą szerokie perspektywy. Niewykorzystany potencjał tkwi na przykład w rewanżowej walce pomiędzy Tymoteuszem Ś., który zasłynął z tego, że przeżył w klatce śmiertelne niemal pobicie, a małym kotem (pierwszy pojedynek przez tragiczne KO wygrał mister Ś., chociaż opisy triumfu są różne: od uderzania zwierzakiem o samochodowe lusterka po przypadkowe przejechanie go tymże pojazdem).

Wracając jednak do meritum – wszystko podobno jest dla ludzi. Ale naprawdę aż tak wielu daje się nabierać tak niewielu na tak wiele? A może po prostu rzeczywiście takim społeczeństwem już jesteśmy? Czyli takim, w którym każda sztuka, nawet ta walki na pięści, została wyparta przez gorszy pieniądz, czyli zwykłe mordobicie, gdzie uderza się nawet wtedy, gdy przeciwnik już leży?