Archiwa tagu: Długi Górnika Zabrze

W matematycznym świecie funkcjonuje kilkanaście twierdzeń, które wciąż czekają na udowodnienie, i zadań, których nikt dotąd nie rozwiązał. Za uporanie się z niektórymi wyznaczono nawet solidne nagrody, inne stanowią przede wszystkim wyzwanie intelektualne.

Najtęższe głowy walczą więc z oporem liczb i ciągów, ale zapewne nie wiedzą, że największe wyzwanie czeka na Śląsku, a dokładniej w Zabrzu. Niczym jest bowiem Wielkie Twierdzenie Fermata wobec tezy, że 67 milionów złotych bynajmniej nie jest równe 67 milionom złotych, bo po pierwsze, dzieli się przez 2 lata (czas pomiędzy emisją obligacji i akcji), a potem jeszcze przez piętnaście, bo wtedy miasto spłaci bankowi ostatnią ratę. A więc – co należało dowieść – tak naprawdę Zabrze daje na Górnika dużo mniej niż na przykład Gliwice na Piasta (15 mln rocznie). Co prawda z tego równania da się wyprowadzić także inny wynik, a mianowicie, że 67 milionów równa się blisko… 95 milionom, bo docelowo tyle miasto przekaże do banku wraz z odsetkami. Ale to już nie matematyka, a psychologia. Dokładniej mania prześladowcza oparta na złośliwości.

Do najwybitniejszych postaci zabrzańskiej szkoły ekonomii bardzo szybko dorównał przybyły znad morza prezes Górnika. Na spotkaniu z radnymi wyprowadził karkołomną hipotezę, że bilans finansowy klubu będzie niemal taki sam w przypadku wywalczenia przez piłkarzy awansu do Ekstraklasy, jak i jego braku. I to pomimo widniejących w tak zwanej prognozie liczb (np. 6 milionów złotych od spółki prowadzącej elitarne rozgrywki, która dobrowolnie takiej kwoty zespołowi grającemu w I lidze raczej nie będzie chciała przekazać). Jakim cudem z awansem czy bez niego suma działań wyjdzie bardzo zbliżona, tego już szef klubu niestety nie wyjaśnił. A szkoda, bo wywód byłby zapewne równie błyskotliwy jak zaksięgowanie zamienionego na barter właścicielskiego długu zarówno w postaci odjęcia go od całkowitych zobowiązań, jak i dopisania do zysków jako wpływu od sponsora tytularnego.

Zabrzańska matematyka ma się więc wyśmienicie i bynajmniej nie potrzebuje zewnętrznych inspiracji. Zresztą jaką pokusę może stanowić dla jej adeptów na przykład milion dolarów za każdy z nierozwiązanych wciąż Problemów Milenijnych, skoro to zaledwie pół raty, jaką magistrat będzie musiał odprowadzić w 2019 roku w ramach rozliczenia z bankiem za akcje i obligacje? Może więc lepiej – wzorem lwowskiej kawiarni „Szkockiej” – wyłożyć w holu ratusza brulion z pytaniami, zadaniami i i równaniami dotyczącymi ekonomii prowadzonej w Górniku Zabrze? Mieszkańcy, którzy potrafiliby je rozwiązać, w nagrodę mogliby przekazać na klub kolejne pieniądze. Już indywidualnie.