Archiwa tagu: Dotacje sport 2017

Ministerstwo Sportu i Turystyki dokładnie na Mikołaja ogłosiło „Program dofinansowania ze środków budżetu państwa zadań związanych z przygotowaniem zawodników kadry narodowej do udziału w igrzyskach olimpijskich oraz przygotowaniem i udziałem w mistrzostwach świata i Europy w sportach olimpijskich w 2017 roku”. Pod tą nudną nazwą kryje się jednak lektura zajmująca znacznie bardziej niż będąca PiaRowską wydmuszką, a wykreowana na literackie wydarzenie, kryminałkowa „Dziewczyna z pociągu”.

We wspomnianym dokumencie resortu prowadzonego przez Witolda Bańkę znalazły się bowiem i sensacyjne zwroty akcji, i zagadki finansowe. Serca z emocji zadrżały zwłaszcza sportowym VIP-om. Minister zastrzegł bowiem, że z dotacji budżetowych nie będą już pokrywane pensje prezesów i wiceprezesów związków, zamykając też od razu furtkę do obejścia rozporządzenia, czyli podtrzymując zakaz także wówczas, gdyby prezes jednocześnie objął w związku inne stanowisko, nieobjęte taką restrykcją.

Kończy się również eldorado dla sekretarzy generalnych oraz dyrektorów sportowych (taką posadę objął niedawno w związku narciarskim Adam Małysz). Po pierwsze, obowiązkowe na te stanowiska będą konkursy, w komisjach których zasiądzie przedstawiciel ministerstwa, a po drugie – ograniczono wysokość dofinansowania ich pensji z dotacji do 9.000 zł brutto dla sekretarza i 8.500 dla dyrektora. Przy okazji określono poziomy dotacji do wypłat dla całego sztabu szkoleniowego – włącznie z lekarzami, psychologami (do 250 zł za dzień lub 4.500 zł miesięcznie), technikami i serwisantami (200 dziennie lub 4.000 zł miesięcznie), a nawet sparingpartnerami (200 dziennie lub 2.000 zł miesięcznie). Najciekawiej wygląda jednak pozycja „trener kadry narodowej”. Tu wysokość dofinansowania ograniczono do 8.500 zł miesięcznie i 6.000 dla asystenta, a przy zgodzie ministra ten pierwszy może dostać „podwyżkę” w wysokości pensji tego drugiego.

Co w praktyce oznaczają takie rozwiązania? Na pewno konieczność rozpoczęcia szeroko zakrojonych poszukiwań potencjalnych sponsorów, którzy byliby skłonni płacić prezesom i wiceprezesom (no chyba że uda się namówić i formalnie wybrać takiego, którego stać na pracę społeczną) oraz trenerom kadry.W przypadku tych ostatnich czysta kwota dofinansowania zdecydowanie nie wystarczy, by pozyskać gwiazdę chociażby europejskiego formatu, a bez takowej federacja może spaść w hierarchii ministerialnych dotacji. Powstaje więc kwadratura koła, a biorąc pod uwagę liczbę związków opiekujących się dyscyplinami olimpijskimi, zapowiada się w niej brutalny wyścig po sponsorów i związana z nim bezpardonowa wojna na śmierć, życie i pieniądze.