Archiwa tagu: Euro na ścieżce szaleństwa

To pewnie będzie teza równie popularna jak obiektywne przyznanie, że Howard Webb miał pełne prawo podyktować rzut karny w meczu Austria – Polska podczas Euro 2008. Uważam mianowicie, że ćwierćfinał mistrzostw Europy to dla reprezentacji znad Wisły wynik ponad stan, a kluczem dającym skok do ósemki był przede wszystkim dodatni bilans szczęścia i pecha w meczach ze Szwajcarią i Portugalią. Bo tak naprawdę rozegraliśmy jedno naprawdę dobre spotkanie – z Niemcami. I to w fazie, gdy mistrzowie świata przypominali poczwarkę, z której dopiero rodzili się medaliści.

Od początku turnieju można było zresztą odnieść wrażenie, że najwięksi faworyci nie za bardzo wiedzieli, jak „zjeść” żabę przygotowaną przez Michela Platiniego, czyli imprezę rozbudowaną czasowo i strukturalnie poza granice rozsądku. I że to właśnie stanowiło największy atut dla nieobciążonych wielkimi turniejowymi doświadczeniami nowicjuszy. W wyniku zmiany regulaminu całe Euro stało się dosłownie szalone i to nie tylko dlatego, że nastąpiło niespotykane w historii przechylenie drabinki, będące zresztą w dużej mierze wynikiem najpoważniejszego na tej imprezie błędu sędziego podczas spotkania Chorwacji z Hiszpanią.

A przecież to zaledwie przedsmak tego, co czeka nas w 2020 roku. Trzynaście państw i trzynaście miast, z których skrajne dzieli 3,7 tysiąca kilometrów, dla trenerów i piłkarzy stanowić będzie rebus bez logicznego rozwiązania. Czy taki rozwój szaleństwa to przypadek? Nie sądzę. Przecież w całej tej zabawie od dawna chodzi już tylko o pieniądze.