Archiwa tagu: Górnik Zabrze transfery

Łaska kibica na wyjątkowo pstrym koniu jeździ. Tak było, tak jest i tak będzie. Czasami jednak piłkarscy fani zamieniają się w jeźdźców bez głowy.

Na przykład w Zabrzu. Ubiegłosezonowy fenomen, jakim były pękające w szwach i pulsujące niesamowitą atmosferą (trzy) trybuny tamtejszej Areny, niknie właśnie w jesiennej mgle. Frekwencja wciąż jest imponująca jak na polskie realia, ale już daleka od niedawnych kompletów, w dodatku ze średnią widzów spadającą z meczu na mecz. No i to, co stanowi największy wstrząs, a przy okazji uzasadnia wstęp tego tekstu – pojawiają się hasła obraźliwe dla piłkarzy i trenera. Lada chwila, może za kolejkę, a może za dwie, Marcin Brosz ze swoimi podopiecznymi zostanie „poproszony” po meczu na spowiedź i pokutę…

Mój redakcyjny kolega, Tomasz Kuczyński, w piątkowym Dzienniku Zachodnim napisał o klątwie europejskich pucharów, w których start w następnym sezonie często owocuje ligowym krachem, takim, jaki właśnie dotyka klub z Roosevelta. Chociaż w tym przypadku problem jest znacznie bardziej złożony, a jego źródło tkwi przede wszystkim w sposobie zarządzania Górnikiem, czyli w skazywaniu szkoleniowca – to cytat z Andrzeja Strejlaua – na syzyfową pracę, to jednak nie ulega wątpliwości, że pierwsza od lat zagraniczna przygoda zabrzan rzeczywiście stanowiła punkt zwrotny w dosłownym sensie tego określenia.

Z pucharowymi występami Górnika sprzed kilkudziesięciu raptem dni mam bowiem dwa najsilniejsze skojarzenia. Pierwsze to śmiertelnie blada twarz Marcina Brosza po rewanżowej klęsce z Trencinem w Myjavie. Przyznam, że wtedy nie do końca zrozumiałem skrajnie dramatyczny ton jego ówczesnej wypowiedzi, teraz mam świadomość, że najlepszy trener poprzedniego sezonu po raz pierwszy zobaczył przyszłość zespołu, któremu wyrwano wszystkie podpierające go filary. I skojarzenie drugie – bezsensowne racowisko, które kosztowało klub 300.000 złotych.

W dwumeczu ze Słowakami coś zaczęło pękać i właśnie ta rysa bezustannie się pogłębia i powiększa. A właściwie trzy rysy: sportowa, ekonomiczna oraz kibicowska. I trzeba mieć świadomość, że ich załatanie będzie wyjątkowo trudne. Górnikowi nie wróży dobrze także kolejna wynikająca z doświadczeń piłkarska prawda, która mówi, że po awansie do Ekstraklasy najtrudniejszy jest sezon numer dwa. Warto więc, by kibice tego klubu nieco ochłonęli, przyjęli do wiadomości, że wyczyny ich klubu w poprzednich rozgrywkach graniczyły z cudem, a trener i piłkarze są akurat najmniej winni obecnego twardego lądowania.

Trzy nasze kluby znajdą się w grupie mistrzowskiej,  a  jeden z nich będzie się bił o europejskie puchary i osiągnie cel. Nie wierzycie? No to się zdziwicie – powiedział  Zdzisław Kręcina, gdy rozmawialiśmy 18 lipca o tym, na co będzie stać śląskie kluby w nadchodzącym, czyli obecnie trwającym sezonie.

Od tego czasu minęły cztery miesiące, a przede wszystkim  piłkarze ekstraklasy rozegrali szesnaście kolejek. No i  co? Wystarczy spojrzeć na tabelę, by przekonać się, że wizja byłego sekretarza generalnego PZPN i jednej z najpopularniejszych postaci piłkarskiego światka jest bliska materializacji. Bijący się o puchary Piast, wchodzący do czołówki Ruch oraz uparcie walczące o pokonanie linii oddzielającej mocnych od słabych Podbeskidzie to przecież graficzny zapis tamtego wywiadu.

Jasne, że do końca rozgrywek zostało jeszcze sporo czasu i  wiele może się zmienić. Jednak ci, którzy wtedy faktycznie śmiali się z tamtej prognozy na  pewno mają o czym myśleć. Po raz kolejny potwierdziło się, że Zdzisław Kręcina to człowiek wielu talentów, także tych nadprzyrodzonych, di których wszak należy i jasnowidztwo.

Na miejscu właścicieli Górnika, którym pieniędzy na mnożenie etatów w zarządzie  najwyraźniej nie brakuje, za wszelką cenę próbowałbym ściągnąć na Roosevelta właśnie imć Kręcinę. Bo wygląda na to, że klub z Zabrza ocalić przed  spadkiem może już tylko cudotwórca