Archiwa tagu: Jacek Kurski

Znając realia najpierw chcę zastrzec jasno: ten tekst nie będzie miał politycznego wymiaru, a jedynie społeczny. Powyższa uwaga jest konieczna, bo punktem wyjścia dla tego felietonu jest przypadek Jacka Kurskiego.

Prezes telewizji publicznej wybrał się mianowicie na mecz o mistrzostwo Polski, w którym Legia Warszawa podejmowała Lechię Gdańsk. Kurski jaki jest każdy widzi, jednak jego przywiązanie do barw tego drugiego klubu wielkiej tajemnicy nie stanowi. Nic więc dziwnego, że na lożę VIP zabrał ze sobą zielono-biały szalik. W efekcie został przez kiboli gospodarzy obrzucony przedmiotami drobnymi oraz zelżony słowami grubymi. I żeby była jasność – nie chodziło o poziom i treść firmowanego przez siebie telewizyjnego dziennika, a właśnie o wspomniany gdański gadżet.

W całym tym bulwersującym normalnego człowieka incydencie jeszcze bardziej szokujące okazały się późniejsze reakcje, wyrażane również w mediach. Powszechnie uznano mianowicie, że Kurski zachował się prowokacyjnie, czego dowodem było… wymachiwanie lechickim szalikiem. I ciemny lud to kupił! Owszem, pomogła w tym zapewne powszechna opinia dotycząca moralnej kondycji szefa TVP, któremu takie psychonarzędzia jak prowokacje nie są obce (a chyba nawet sprawiają masochistyczną przyjemność), jednak w tym przypadku chodzi jednak o coś innego i niezwykle istotnego. Otóż powszechnie zaakceptowano tezę, że „inność”, chociażby tylko sportowa, stanowi uzasadniony pretekst do przemocy. Usankcjonowano w ten sposób wszystko to, co dzieje się w weekendy na ulicach i poboczach autostrad!

Tymczasem należy powiedzieć jasno i mocno: Jacek Kurski miał prawo wymachiwać na stadionie Legii szalikiem Lechii! I ci, którzy go atakowali, powinni zostać zidentyfikowani i ukarani. A w ramach resocjalizacji – której skuteczność biorąc pod uwagę ich zdolność pojmowania współczesnego świata i tak zapewne będzie mizerna – oglądać na przykład transmisje z finału NHL, gdzie kibice klubów walczących o znacznie cenniejsze trofeum niż Puchar Ekstraklasy, siedzą w ramię w ramię i zwyczajnie dobrze się bawią. Z pewnością powiecie, że to spojrzenie naiwne. Ale czy nie lepiej czasami po prostu pomarzyć niż znienacka oberwać po gębie?