Archiwa tagu: Piłkarski poker

To był piłkarski poker – oznajmiła Danuta Witkowska już w przerwie meczu Termaliki Nieciecza ze Śląskiem Wrocław. Prezes i współwłaścicielka klubu skomentowała w ten sposób wydarzenia z pierwszej połowy, podczas której sędzia podyktował dwa rzuty karne dla rywali. Witkowskiej zabrakło już jednak inwencji, by pociągnąć temat i sparafrazować cytat z przywołanego filmu: – Ja jestem uczciwy, ma być 2:1 to będzie 2:1… Zabrakło jej także obiektywizmu, bo wtedy użyłaby jeszcze innego słynnego powiedzenia ze scenariusza Jana Purzyckiego „Ty mniej gorzołka pij, ty więcej trynuj” (dalszy ciąg perory żony Grundola można sobie darować, zwłaszcza, że dla dużej grupy piłkarzy Witkowskiej hasło„ty za granica jedziesz” oznaczało wyjazd właśnie do Niecieczy).

Termalica do Ekstraklasy weszła z impetem, w dodatku za własne pieniądze i z samodzielnie zbudowanym stadionem, pokazując, że patologiczny system finansowania klubów i ich aren z publicznej kasy nie musi być normą. W miarę upływu czasu niecieczanie zaczęli się jednak zachowywać jak symbolizujący ich klub słoń. Niestety, ten przysłowiowy, buszujący w składzie porcelany. Brzęk talerzy wywoływał u nich kolejne ataki popłochu, przekładające się na nieracjonalne zmiany trenerów oraz przebudowywanie zespołu w zadziwiającym kierunku. W efekcie z pozycji solidnego średniaka z wieloletnimi perspektywami na regularne zastrzyki finansowe za prawa telewizyjne, Termalica z szeroko zamkniętymi oczami ruszyła w kierunku przepaści. Biorąc pod uwagę skalę tych autodes-trukcyjnych zabaw przestał zadziwiać fakt, że Małopolanie konsekwentnie odmawiają podawania danych do kolejnych wydań raportów „Piłkarskiego biznesu”.

Opór właścicieli Bruk-Betu był i jest w tym względzie niezłomny, a prowadzące opracowania firmy bezradne, podobnie zresztą jak firmująca te coroczne wydawnictwa Ekstraklasa. Tym większą więc pożywkę mają plotki mówiące o kulisach działań klubu z gotówkowym sposobem wypłacania kontraktów nowym zawodnikom włącznie.

O tym, czy niecieczański słoń wypadnie z Ekstraklasowej witryny przekonamy się już wkrótce, po zakończeniu walki na śmierć i życie z Sandecją Nowy Sącz oraz Piastem Gliwice. Traf chce, że ta pierwsza – jako kompletnie nieprzygotowana do występów w elicie – korzysta ze stadionu w Niecieczy, więc nie można wykluczyć, że dojdzie do historycznego momentu, czyli degradacji dwóch zespołów na jednym boisku…

Generalnie jednak szykuje się bitwa systemów. Całkowicie prywatna Termalica kontra w stu procentach należąca do miasta, ale pozbawiona własnego stadionu Sandecja, oraz Piast, który arenę od samorządu dostał już dawno, a w którym miasto posiada około 67 procent akcji regularnie zasilając zastrzykami publicznej gotówki. W tym przypadku degradacja oznaczałaby zapewne serię niewygodnych pytań do władz Gliwic nie tylko o samą celowość topienia milionów złotych w trawnik na Okrzei, ale również o racjonalność ich wydawania wewnątrz klubu. A przecież atmosfera i tak jest już gęsta ze względu na fatalne wizerunkowo wydarzenia podczas derbów z Górnikiem Zabrze i późniejszy konflikt z kibicami (ten ostatni czyściec powinien jednak Piastowi wyjść na dobre, bo frekwencja oraz jakość dopingu i tak pozostawiały zawsze wiele do życzenia). W przypadku najgorszego scenariusza prezydentowi Gliwic przyda się zapewne gorąca linia do swojej zabrzańskiej odpowiedniczki – jej Górnik przetarł już taki czarny szlak krachu sportowego, szybko zamieniając go w nieoczekiwany happy end i uciekając tym samym spod opadającego już topora sondaży opinii publicznej.

Na razie pewne jest jedno: 20 maja dwóch nieszczęśliwców obudzi się z dojmującym kacem, na który najlepszym lekarstwem będzie sportowy jeż poranny. I dopiero wtedy skojarzenia z „Piłkarskim pokerem” będą w pełni uprawnione.