Archiwa tagu: piłkarze cytaty

Czy wy jesteście niepoważni? – rzucił Artur Jędrzejczyk do dziennikarzy, którzy próbowali namówić go na krótką rozmowę tuż po zejściu z murawy w Zabrzu. Poważny Pan Piłkarz, Reprezentant Polski i Gracz Warszawskiej Legii wchodził właśnie do szatni, w której powinien znaleźć się dużo wcześniej, i to dyscyplinarnie. Przy faulu taktycznym sędzia Daniel Stefański zamknął jednak oczy, zapewne dlatego (uwaga: ironia), że winowajca miał już żółtą kartkę za wywołanie boiskowej awantury.

Co prawda stołeczni żurnaliści przyjęli później rolę adwokatów diabła, twierdząc, że na piłkarskich salonach (w tłumaczeniu: na Łazienkowskiej) zawodnicy wielkich klubów rozmawiają dopiero po wzięciu prysznica i przebraniu w wyjściowe dresy, zapomnieli jednak o dwóch zastrzeżeniach. Po pierwsze, stacje telewizyjne nie mają problemów z zatrzymaniem piłkarzy tuż za linią boczną, a po drugie – ważna jest nie tylko treść, ale i forma, a ta w wydaniu Jędrzejczyka była kiepska tak w mowie, jak i na murawie. Bo jeśli legionista faktycznie zamierzał najpierw spędzić czas pod natryskiem, by zyskać minuty na zamienienie myśli nieuczesanych w medialne bon moty, wystarczyło o tym grzecznie poinformować… A tak wyszło fatalnie. Zwłaszcza gdy miało się świeżo w pamięci znakomity występ tegoż Jędrzejczyka przed kamerą Canal+ po przegranym spotkaniu z Arką. Pomocnik Legii pokazał wtedy łatwość wyrażania tego, co pomyśli głowa, a co zawarło się w romantycznie rozpaczliwym wyznaniu „Wszyscy jesteśmy wk…”, oczywiście bez kropek.

A propos „wyszło fatalnie”. Niewiele innych słów tak jednoznacznie kojarzy się z Legią. Rozsławił je Michał Kucharczyk, gdy w 2015 roku nie zdzierżył krytyki i odparował reporterowi pamiętną refleksją „fatalny to ty jesteś”. Później jednak piłkarz wyciągnął wnioski i zdaniem klubu poszarżował w drugą stronę, bo rzekomo to właśnie za nadmierną przyjaźń z mediami został przeniesiony do rezerw. Tamten wywiad nie był zresztą jedynym fajerwerkiem „Kuchego”. Zaimponował kibicom również krytyką systemu rozgrywek. – Gramy sześćdziesiąt meczów w sezonie. Składając wszystkie nasze wolne dni w ciągu roku, skleimy może miesiąc. Inni ludzie nie pracują w weekendy, święta… – żalił się legionista po remisie z Tiraspolem.

Kucharczyk z rezerw już wrócił, a my wróćmy do głównego tematu. Nie da się uciec od konkluzji, że Legia do krasomówczych talentów swoich piłkarzy ma wyjątkowe szczęście, znacznie większe niż przy transferach, ze szczególnym uwzględnieniem trenerskich. Wiele osób – zapewne nie tylko pod samym Klimczokiem – pamięta oratorski popis Jakuba Rzeźniczaka, który słabą grę ekipy spod znaku eLki (nie mylić z najdłuższą nizinną kolejką krzesełkową w Europie, która funkcjonuje w Parku Śląskim) tłumaczył… zapachem kiełbasek i widokiem bloków otaczających stary stadion Podbeskidzia.

W Zabrzu na podobne gorące zwierzenia, które z biegiem czasu stają się anegdotami, nie mogliśmy liczyć, bo rozmowy poprysznicowe odbywały się wtedy, gdy większość z nas realizowała już inne służbowe zadania. Za to na pomeczowej konferencji, z udziałem trenera Romeo Jozaka, pytanie na temat medialnej pasywności legionistów zadał Jerzy Góra z Radia Katowice i wprawił Chorwata w nie lada ambaras.

Gwoli dopełnienia obrazu trzeba dodać, że podobnych problemów nie było z piłkarzami Górnika, poza jednym wyjątkiem. Można by nawet rzec, że wyjątkiem tradycyjnym, czyli Rafałem Kurzawą. Piłkarzem niezwykle efektywnym na boisku, za to nieefektownym poza nim. Ba, nawet po meczu z Koreą Południową na Stadionie Śląskim, już jako kadrowicz, odmówił podzielenia się reprezentacyjnymi przemyśleniami. Zabrzanina czekają jednak chyba trudne chwile, bo w klubie widać już wyraźną presję, by zmusić go do mówienia. Wszyscy bowiem zaczynają sobie zdawać sprawę, że mowa nie zawsze jest srebrem, czasem ma wartość wręcz diamentową…