Archiwa tagu: Platini Le Monde

Zbigniew Boniek oświadczył, że jest przekonany o niewinności Michela Platiniego. Dlatego, że jest jego przyjacielem i dlatego, że problemy Francuza związane są z przelewem, za który szef UEFA zapłacił wszak podatek. W tym samym wywiadzie dla francuskiego foot123. Boniek wyraził zdumienie, że ten kraj nie stoi murem za swoim wybitnym obywatelem. – Je défen-drai Platini jusqu’à la mort !” – zadeklarował , co znaczy „Będę bronił Platiniego aż do śmierci”.

Lojalność to cecha szlachetna. Przyjaźń Bońka z  Platinim, wykuta w szatni wielkiego Ju-ventusu, znana jest powszechnie, chociaż faktem jest też, że to ten pierwszy znacznie częściej niż drugi opowiada o  prywatnych rozmowach i eseme-sach, jakie wymieniają pomiędzy sobą. Ale w tej sprawie istotniejsze jest to, że Boniek nie wypowiada się już jako osoba prywatna, a jako boss całej polskiej piłki. Być może to zdanie wywoła kontrowersje, ale w  momencie trzęsienia ziemi, jakie ma miejsce w FIFA, lepsza byłaby wstrzemięźliwość. Zresztą wspomniane wątpliwości, jakie mają sami Francuzi, też dają do myślenia.

Ś wiatło dzienne ujrzało na  razie zbyt mało szczegółów, by przesądzać, czy Platini jest winny, czy tylko był naiwny (a może zwyczajnie zachłanny lub zaślepiony górą pieniędzy obiecywaną przez Blattera), czy też sprawa rzeczywiście ma ciemniejszą stronę mocy. Niewątpliwie jednak kolejne wypływające informacje nie są dla Francuza pozytywne. Owszem, w tekście w „Le Monde” sam  przyznaje, że  wystawił FIFA rachunek, ale jednocześnie dodaje, że nie ma dla tej kwoty „podpórki” w postaci umowy o pracę, a także, że pomylił się w szacowaniu sumy o 800 tysięcy franków (umowa miała dotyczyć 300.000 rocznie, ale Platini wystawił federacji czteroletni rachunek na dwa miliony).
S zczególnie irracjonalnie brzmi stwierdzenie, że cała współpraca z Blatterem oparta była na zasadach umowy dżentelmeńskiej. Biorąc pod uwagę kwoty, o jakich panowie rozmawiali – a zaczęli przecież od  miliona franków szwajcarskich rocznie – taka beztroska musi zostać uznana za zaskakującą i jednocześnie obciążać Szwajcara, traktującego skarbiec FIFA jak prywatną portmonetkę bez żadnego nadzoru. Pozostaje jednak pytanie dlaczego ostatecznie się z  tych obietnic nie wywiązał aż do wspomnianego, opóźnionego o dziewięć lat przelewu, którego kwota nie miała jednak nic wspólnego z  „dżentelmeńskimi” ustaleniami?

FIFA  i sam Blatter generalnie padli ofiarą  grzechu pychy. Państwo w  państwie, trzęsące rządami za pomocą pistoletu w  postaci groźby zawieszenia reprezentacji i klubów, przejmujące podczas oc to, że trzeba było dopiero amerykańskich kowbojów, żeby tą strukturą wstrząsnąć, to kolejny przyczynek do dyskusji  o europejskiej pasywności, przejawiającej się także w innych dziedzinach wymagających naruszenia wpływów równie, a nawet bardziej potężnych instytucji.

Wyroki oczywiście jeszcze nie zapadły, a do ich ogłoszenia ludzie są niewinni. Sam Platini, tak jak m.in. Franz Beckenbauer, zarzutów nie ma, raczej cień na wizerunku. Tym niemniej Boniek w adwokackim uniesieniu, powinien przypomnieć sobie przypadek Michała Listkiewicza, który po zatrzymaniu Antoniego F. oświadczył: „Wśród dziesięciu tysięcy arbitrów znalazła się  jedna „czarna owca”…

PS. A propos afer. Zauważyliście, że puchar dla wicemistrzów Europy w siatkówce wręczał Mirosław P.? Oskarżony o łapówkarstwo były prezes PZPS został zwolniony z aresztu ze względu na stan zdrowia. Czyżby podróż do Bułgarii przepisał mu lekarz?