Archiwa tagu: Polska Korea jak dojechać

Przed tygodniem w tym samym miejscu pisałem o podróży w czasie polskiego sportu. Życie jak to życie – lubi dopisywać do takich historii kolejne rozdziały. Tak właśnie stało się przy okazji meczu Polska – Korea Południowa na Stadionie Śląskim: w najbliższy wtorek w Katowicach i w Chorzowie przeniesiemy się do lat 60. Wszystko za sprawą odrodzenia gigantycznego stadionu, przy którym wciąż nie uwzględniono infrastruktury spełniającej współczesne realia.

Mowa przede wszystkim o podziemnych (lub chociażby naziemnych, jednak biorąc pod uwagę otoczenie obiektu to opcja mniej praktyczna) parkingach. Za to niedopatrzenie zapłacą teraz wszyscy mieszkańcy centrum aglomeracji, w dodatku zafundowano im to za ich własne pieniądze, których przez lata wydano na inwestycję tyle, że powinno wystarczyć nawet na metro Katowice – Chorzów ze stacją pod Stadionem. Ten grzech zaniedbania zamienił się zresztą w pasztet już podczas uroczystego otwarcia nowego Śląskiego. Ci, którzy byli, widzieli to na własne oczy, reszta zapewne na zdjęciach. Kierowcy w desperacji poszukujący kawałka wolnego trawnika w Parku Śląskim ominęli chyba jedynie ZOO, i to pewnie tylko dlatego, że świerklaniecka brama pozostała zamknięta. Rozjeżdżona zieleń, spacerowicze przeciskający się między stojącymi na alejkach pojazdami, biegacze i rowerzyści wdychający spaliny oraz wszechogarniający chaos stały się tłem wydarzenia, które miało być początkiem nowej wspaniałej historii.

Teraz – jak wynika z lektury tekstu mojej redakcyjnej koleżanki Justyny Przybytek, a który możecie znaleźć w zasobach DZ, wpisując w wyszukiwarce „Stadion Śląski, utrudnienia w ruchu”) – będzie lepiej, bo cały problem przerzucono do… centrum Katowic. Z ulgą odetchną więc osoby korzystające z uroków Parku i mieszkańcy Tysiąclecia, za to krew zaleje wszystkich wyjeżdżających z Katowic w kierunku Bytomia, a także samych kibiców, którzy swoje samochody będą musieli zostawić dziewięć (ulica Murckowska) lub siedem (parking Strefy Kultury) kilometrów od Stadionu i przemieścić się do celu – często razem z dziećmi – środkami komunikacji publicznej. Taką samą trasę trzeba też będzie oczywiście pokonać również po meczu, który zakończy się około godziny 23. Taka nocna turystyka zapewne przypadnie do gustu zwłaszcza kibicom z innych regionów kraju. A to ich opinie, pozbawione romantyzmu, jakim na Śląsku otoczony jest Kocioł Czarownic, będą najbardziej miarodajne dla oceny całego przedsięwzięcia.

W tej kunsztownej operacji dorównującej rozmachem lądowaniu w Normandii kluczową rolę ma do odegrania tabor KZK GOP. Na prośbę marszałka musi rzucić na front wszystkie dostępne pojazdy, ryzykując, że to one zakorkują centrum miasta. A spróbujcie do tego wyobrazić sobie drobną stłuczkę w tunelu – wtedy na Rondzie wrażenie przeniesienia w czasie będzie już niemal doskonałe, no może tylko modele samochodów będą się różniły od tych na zdjęciach Zygmunta Wieczorka czy Władysława Morawskiego.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że innego rozwiązania – ze względu na wspomniane na wstępie zaniechanie projektantów – nie ma. I zapewne długo nie będzie. Ba, te, które są podobno brane pod uwagę, na przykład parkingi na krańcach Parku od strony Siemianowic, oznaczają dodatkową komplikację. Jak niby zorganizować stamtąd transport do Stadionu? Przez Park? No chyba, że marszałek zatrudni tysiące rikszarzy, co zapewne stanowiłoby znakomity chwyt marketin-gowo-medialny i rozsławiło Śląski na całym świecie.

Wtorkowy mecz z Koreą oznaczać ma prawdziwy powrót Stadionu na piłkarską mapę. Na razie wygląda na to, że będzie to mapa drogowa obejmująca całkiem spory kawałek województwa…