Archiwa tagu: polski boks

Biorąc pod uwagę fakt, że podobno do Obrony Terytorialnej garną się tłumy utalentowanych bojowników o wolność i demokrację (bo zapewne nie chodzi o tak przyziemną sprawę, jak comiesięczny żołd), zadziwiająco słabo spisują sie ostatnio reprezentanci naszej Ojczyzny w sportach walki ze szczególnym uwzględnieniem boksu. Coś, co w niesłusznych czasach było perłą w koronie dorobku medalowego podczas największych imprez, ostatnio stało się powodem do wstydu.

Pięściarze znad Wisły pokonują właśnie ekspresową drogę totalnego upadku. Najpierw w miarę regularnie dawali się okładać po twarzach i zapisywali w kronikach tej dyscypliny w rubrykach „najbardziej efektowne nokauty roku”, a teraz wpadli w nałóg koksowania. Co prawda logiki w takich działaniach jest tyle, co w przypadku pewnego bobsleisty, który wziął doping i zajął ostatnie miejsce – a może nawet mniej, bo przez swoją głupotę tracą okazję do zostania pobitymi za rekordowe wypłaty – ale skoro proceder staje się powszechny, to zapewne jest w tym jakieś ukryte dno. Poza tym etycznym rzecz jasna. Może być nim samowolna czysta głupota lub brak profesjonalizmu ze strony osób nadzorujących przygotowania do walk, a do których obowiązków należy akceptowanie odżywek i wszelkiej maści suplementów. Traf chciał, że wszystko to zbiegło się akurat z amerykańską akcją oczyszczania rankingów z koksiarzy (swoją drogą to ciekawe, że najczęściej wpadają zawodnicy spoza USA), co zamieniło się w beczkę dynamitu wysadzającą resztki renomy polskiego boksu w powietrze.

Żeby jednak nie kończyć tego felietonu w nastroju przygnębiającym trzeba znaleźć kilka światełek w tunelu. I takowe rzeczywiście gdzieś w oddali migoczą. Bo przecież jakieś sukcesy się jednak pojawiają – a to „gwiazda” MMA odniesie zwycięstwo przed czasem nad domowym kotem, a to były wielki (dosłownie i w przenośni) mistrz pięści podręcznikowo znokautuje na okręgowym zebraniu pewnego byłego sędziego, a to inny fajter błyśnie refleksem łapiąc za ogon aligatora i wychodząc z tego bez szwanku. Niby przykłady absurdalne, ale na bezrybiu wszak i rak jest rybą, zwłaszcza w czasach, gdy polska szkoła boksu stała się szkołą koksu.