Archiwa tagu: Pozdrowienia do więzienia

Jest obecnie słowo, które za sprawą rządzących robi prawdziwą furorę. Brzmi ono „eskpertyza”. Można na nim podeprzeć każdą tezę i każdy projekt, a jego pojemność wydaje się nieograniczona. Niniejszym postanowiłem więc również przeprowadzić ekspertyzę i wyszło mi z niej, że najbardziej pamiętnym elementem wielkiego finału ligi hokejowej był nie złoty gol zdobyty w dogrywce przez Cracovię, nie imponujące brody przesądnych zawodników, a… transparent. Tak przynajmniej twierdzą moi „eksperci” (czyli znajomi), niekoniecznie fani pogoni za krążkiem, którym zdarzyło się rzucić okiem na telewizyjne transmisje z Tychów. Dzięki tym rozmowom okazało się, że moje odczucia nie są jednak odosobnione.

Chodzi mianowicie o imponujących rozmiarów płachtę (którą na meczu numer cztery udało się jej autorom powiesić nawet w centralnym punkcie trybun, dokładnie naprzeciw głównej kamery TVP Sport), a na której wymalowano hasło „Pozdrowienia do więzienia”. Co prawda nie wymieniono na tej mizernej jakości artystycznej pocztówce adresatów, ale wrażenie było przytłaczające. Ba, można rzec iście piorunujące. Zwłaszcza przy okazji ostatniego siódmego spotkania, gdy na ekranach pojawiało się zamiennie z innym transparentem, przywiezionym prawdopodobnie przez fanów z Krakowa, o treści „Jan Paweł II. Pamiętamy”.

W całej tej historii dziwi powszechna obojętność. Na więzienne przesłanie nie reagowali ani realizatorzy telewizyjni, których pewnie akurat najmniej to interesowało, ani tyscy działacze – być może powodowani strachem, a może po prostu przyzwyczajeni do takich standardów, chociaż ten „drobiazg” fatalnie rzutował nie tylko na tło najważniejszych w sezonie meczów, ale także na wizerunek klubu, a nawet miasta. Ba, asekuracyjnym niedowidzeniem wykazał się również obserwator sędziów, nie uznający – chociaż ma takie kompetencje – za konieczne, by opisać sprawę w raporcie meczowym.

Hokej to nie piłka, mamy inne przepisy. Nie ma na przykład funkcji delegata, który w piłce zwraca szczególną uwagę także na trybuny – tłumaczył później w materiale „Dziennika Zachodniego” rzecznik PZHL, Grzegorz Leśniak pytany czy hokejowa centrala zdaje sobie sprawę z poniesionych strat wizerunkowych. A tymczasem jeśli ktoś uważa, że ten tekst dotyczy burzy w szklance wody niech przeprowadzi swoją „ekspertyzę”. Naprawdę zdziwicie się jej wynikami.