Archiwa tagu: Ruch Chorzów długi

Sonda, jaką przeprowadziłem na Twitterze,nie pozostawia wątpliwości.Zdaniem kibiców największą część winy za obecną sytuację Ruchu Chorzów ponosi były prezes Dariusz Smagorowicz, który zebrał w tym niechlubnym zestawieniu 3/4 głosów, wyprzedzając obecnego szefa klubu Janusza Patermana i piłkarzy (po 11 procent) oraz trenerów (3 procent).

Mam wrażenie, że wyniki te są miarodajne. W obecnym sezonie w siedzibie Niebieskich rzeczywiście zbiera się owoce tego, co działo się w klubie w ostatnich latach. Regularne rozpaczliwe pożyczanie pieniędzy na zabójczych warunkach, bo żaden szanujący się bank nie zamierzał podejmować ryzyka, szantażowanie władz miasta za pomocą sentymentów i emocji, kreatywna księgowość oparta na nadziejach i obietnicach, niejasne zabawy z herbem klubu, który odwiedził nawet Cypr, licencyjne rozliczeniowe zrywy, po których zapaść pogłębiała się jeszcze bardziej, kolejne ostrzegawcze kary, zbywane zazwyczaj wzruszeniem ramion… To właśnie efekty takiej polityki doprowadziły do obecnego upadku.

Zwieńczeniem tych działań jest plaga rozstań z najlepszymi piłkarzami, czasem pokojowych, chociaż z brudną grą w tle (KamilMazek), czasem w stylu angielskim (Piotr Ćwielong), a ostatnio w atmosferze wojny (Patryk Lipski). Ale za każdym razem wyjątkowo kosztownych i w kategoriach prestiżowych, i w przeliczeniu na górę złotówek, którą powinny przynosić transfery tych zawodników, gdyby nie wielomiesięczne zaleglości w wypłatach.

Dodajmy do tego dramatyczną i symboliczną dymisję złożoną przez Waldemara Fornalika, zwolnienie znającej się na swoim fachu wieloletniej rzecznik klubu – które zaowocowało obecnym fatalnym przekazem publicznym z komentarzem do odejścia „Kinga” czy listem stanowiącym odpowiedź na oświadczenie Lipskiego na czele- no i odjęte za płacowe kombinacje, a wywalczone na boisku bezcenne punkty, stanowiące dziś balast ciągnący Ruch na dno… Doprawdy niezmierzona jest litośc Komisji Licencyjnej, która rok w rok przeciągała Niebieskich za uszy do następnego sezonu…

W mojej opinii – odnoszącej się zresztą także do Górnika Zabrze – Ruch już kilka lat temu powinien ogłosić upadłość i pójść szlakiem, jaki pokonał na przykład GKSKatowice. Ośmielam się twierdzić, że Niebiescy byliby dziś w podobnej sytuacji sportowej do klubu zza miedzy, za to ze znacznie mniejszymi długami lub wręcz bez nich.

Smagorowicza na Cichej już jednak nie ma. Ale czy po jego odejściu i późniejszych wojenkach gabinetowych Patermana z Kurczykiem coś się zmieniło? Miarodają odpowiedź da dziś właśnie Komisja Licencyjna, która zweryfikuje piątkową obietnicę obecnego prezesa, że podczas weekendu Ruch spłaci wszystkie zobowiązania. Na razie, patrząc z zewnątrz, w poczynaniach Patermana dominują słowa, a nie czyny. I prowokują do refleksji. Na przykład takiej: – dlaczego już na „ratunkową” sesję Rady Miasta nie przyniósł gotówki od udziałowców ograniczając się jedynie do deklaracji, że jeśli miasto da pieniądze, to oni też je znajdą? Albo dlaczego w polsatowskim Cafe Futbol oświadczył, że klub spłacił już odsetki od pożyczki z Centrum Przedsiębiorczości, skoro sam prezes tej firmy mówił tego samego dnia dla DZ, że klub jedynie znalazł firmę, która to zobowiązanie przejęła, a gotówki wciąż nie ma?

A propos finansów. Czekając na dzisiejszy wyrok Komisji Licencyjnej i spoglądając w tabelę Ekstraklasy, trzeba publicznie zadać jeszcze jedno ważne pytanie: w jaki sposób pożyczając Ruchowi pieniądze miastoChorzów zabezpieczyło ich odzyskanie w wypadku piłkarskiej (spadek) lub organizacyjnej (brak licencji) katastrofy klubu?

Podczas prezentacji raportu „Ekstraklasa Piłkarskiego Biznesu 2016” jeden z zaproszonych gości udowadniał prezesowi Ruchu, Dariuszowi Smagorowiczowi, że biorąc pod uwagę wysokość długów klubu w porównaniu do majątku zgodnie z prawem należy ogłosić upadłość. Szef Niebieskich wzruszył wówczas ramionami i odparł „może i tak”.

Ta scenka świetnie ilustruje podejście tak zwanych działaczy do ekonomii opartej na potężnych zastrzykach gotówki z budżetów miast. Czasami z otwartą przyłbicą w formie dokapitalizowania, czasami pod przykrywką wydatków reklamowych od spółek podlegających ratuszom, a czasami pożyczek w formie gotówkowej lub w postaci obligacji.

Mijający tydzień pokazał jaskrawo realne konsekwencje takiej polityki i to w najbardziej sztandarowym wydaniu Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze. Wielkie Derby Śląska w tym sezonie toczą się najwyraźniej nie na boisku, a w sferze ocierającej się o bankructwo. Ruch – posiadający na dzień 30.06.2016 roku zobowiązania krótkoterminowe w wysokości 41.790.291,86 zł – właśnie z rozbrajającą szczerością ogłosił, że zamiast 6 milionów, do spłaty których zobowiązał się biorąc 18-milionową pożyczkę, odda na razie miastu tylko 4 miliony, bo więcej… nie ma. Nie ma i już. Miał mieć, ale nie ma, no i co mu zrobicie? W dodatku wokół pożyczki krąży już cień prokuratora, bo istnieje podejrzenie, że Smagorowicz (już nie prezes, a jedynie posiadacz większościowego pakietu akcji) przedstawił jako jej zabezpieczenie m.in. logo klubu, które jednak było jednocześnie zastawione już w innym banku. Było czy nie było? Chorzowski biznesmen, aby odpowiedzieć na to proste pytanie, potrzebuje 30 dni…

Jeszcze weselej jest w Zabrzu. Wiceprezes klubu oświadczyła radnym, że dług Górnika – łącznie z obligacjami, które w jego imieniu spłaca miasto – wynosi około 62 milionów złotych. Na tę wieść natychmiast zareagował jej przełożony, twierdząc, że to nieprawda. Ledwie kilka godzin później otrzymałem poufny bilans finansowy klubu, z którego wynika, że nie tylko jest to prawdą (zobowiązania długoterminowe 32 mln, krótkoterminowe 29.024.600 zł), ale w dodatku perspektywy są jeszcze „ciekawsze”- na koniec 2017 przewidywane są długi odpowiednio 29 mln i 44.411.100! I podobnie jak za miedzą także tu pożyczki traktowane są bezstresowo – milion pożyczony na miesiąc w sierpniu zostanie, być może, oddany z końcem grudnia.

Doprawdy, nurtuje mnie pytanie – czy w obu miastach znajdzie się ktoś, kto w imieniu swoich mieszkańców niekoniecznie zachwyconych wrzucaniem ich pieniędzy do piłkarskich studni bez dna, wreszcie zanuci na głos „Mistrzowie – oddajcie nasze sto milionów”?