Archiwa tagu: Ruch Chorzów

W piłce nie ma sentymentów. Zawsze jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Klasycznym potwierdzeniem tej tezy jest Ruch Chorzów. Raptem dwa tygodnie temu część dziennikarzy z fanfarami ogłosiło, że Niebiescy zmartwychwstali i znów wszystko będzie dobrze. Pretekstem do wybrzmienia triumfalnego chóru było rozgromienie przez zespół Waldemara Fornalika Korony Kielce, która zagrała tak, że nawet grupa dziennikarzy po długim i poświęconym głównie układaniu taktyki zgrupowaniu, miałaby szansę wywalczyć z nią remis.

Dwa kolejne występy Niebieskich skutecznie pochlebców zakneblowały. Zwłaszcza ten ostatni, piątkowy, w którym chorzowianie ponieśli najwyższą klęskę od 1935 roku, gdy występują na stadionie przy Cichej. Nagość króla ukazała się w całej krasie. Obecna siła zespołu jest adekwatna do stanu klubowej skarbonki, w której nie ma pieniędzy na zwrot pożyczki, czyli spełnienie honorowego obowiązku. Z tym większą zresztą refleksją warto sobie przypomnieć zawirowania związane ze sprzedażą Mariusza Stępińskiego do Nantes za pieniądze mniejsze niż oferowane przez inny klub, co wiązało się z konfliktem na szczytach władzy i zakończyło dymisją zwolennika tej drugiej opcji Janusza Patermana.

Nie ulega wątpliwości, że Ruch ugina się pod ciężarem całego worka problemów, do którego konsekwentnie chowano je przez kilka ostatnich lat.

Powyższe hasło pamiętają zapewne wszyscy, którzy chociażby krótko funkcjonowali w realiach poprzedniej epoki. Jak to jednak często bywa, historia właśnie zatoczyła koło.

W Ruchu trzeba bowiem oszczędzać w tym miesiącu niemal na gwałt. Na spłatę 4 milionów złotych, stanowiących pierwszą ratę pożyczki, pozostały równo dwa tygodnie. A to nie koniec kosztów. Na przykład wyraźnie wzrosną zapewne wydatki na obsługę adwokacką, bo oczyszczenie właściciela klubu Dariusza Smagorowicza z zarzutów stawianych mu przez Centrum Przedsiębiorczości, będzie – sądząc po piątkowym oświadczeniu samego zainteresowanego – wymagało najtęższych prawniczych głów. Atak nadciąga także z innego frontu: wątpliwości dotyczące kondycji finansowej Niebieskich sformułowała Komisja Licencyjna, domagająca się przedstawienia do końca listopada dowodów na to, że klub nie posiada sięgających przed 30 czerwca zaległości finansowych wobec pracowników i piłkarzy.

Problemy pieniężne to dla Ruchu nie nowina. Tym razem jednak nie przykrywają ich, a nawet wręcz przeciwnie, wyniki sportowe. Fatalna seria zespołu, który ma najgorszy bilans w tym roku spośród wszystkich klubów ekstraklasy, w szesnastu kolejnych występach stracił co najmniej jednego gola, przegrał cztery mecze z rzędu i spadł na dno tabeli, też przecież mogą mieć skutki materialne. Z jednej strony związane z oszczędnościami na premiach, ale z drugiej grożące wydatkami na nowy sztab trenerski.

Bez względu na to, jak zakończy się bałagan związany z wyrokiem Trybunału Arbitrażowego, jedno nie ulega dla mnie wątpliwości: Dariusz Smagorowicz powinien złożyć dymisję z funkcji prezesa Ruchu Chorzów. Bo to właśnie on jest autorem dubeltowej klęski Niebieskich: ekonomicznej i sportowej.
Autorska polityka finansowa prowadzona przez Sma-gorowicza doprowadziła Ruch do ruiny, a jego pomysł na uratowanie klubu polega na tym, że każdy mieszkaniec Chorzowa powinien mu pożyczyć ponad 150 zł. Podobnie śmiałych poczynań szef klubu z Cichej w swojej karierze miał bez liku, więc niespecjalnie zaskoczyłaby mnie np. informacja, że próbował także pożyczyć, np. od Termaliki, … ligowy punkt.
Bo także obecna sytuacja sportowa Niebieskich to efekt działalności ich prezesa. Waldemar Fornalik i jego piłkarze zdobyli przecież liczbę punktów wystarczającą do gry w grupie mistrzowskiej, ale jeden z nich został im zabrany, ponieważ klub nie wywiązywał się ze zobowiązań. Co więcej, prezes Smagorowicz w momencie ogłoszenia tej decyzji rozbrajająco przyznał, że się jej… spodziewał. Nie spodziewał się za to, że można złożyć odwołanie do Trybunału, z czego tak skwapliwie skorzystała Lechia.
P.S. Warto zwrócić uwagę, że swoje trzy grosze do sytuacji Ruchu dołożyli jego kibole. To właśnie kary za oprawy zadecydowały o tym, że w tabeli fair play wyżej było Podbeskidzie.