Archiwa tagu: Syndrom VARszawski

O systemie VAR nie mam najlepszej opinii. Dokładniej mówiąc nawet nie o nim samym, a o metodzie według której wprowadzono go w Ekstraklasie. Zwracałem już uwagę na jego niesprawiedliwość, której podstawę stanowi gwałcące zasadę równości wybiórcze stosowanie, ale jak się okazuje w przypominającej lodówkę kabinie tkwią także inne problemy.

Jednym z najważniejszych jest kompletna nieprzejrzystość działań związanych z funkcjonowaniem systemu. Po pierwsze – co wiąże się ze wspomnianym wcześniej zarzutem – nie wiadomo dlaczego VAR pojawia się akurat na tym, a nie innym meczu. Ale po drugie, i chyba nawet ważniejsze, nikt nie rozumie niuansów jego stosowania. Dotyczy to zarówno kibiców i dziennikarzy, ale także piłkarzy i trenerów, co przyznał chociażby Marcin Brosz.

Właśnie mecz jego Górnika ze Śląskiem powinien w tej rozprawie stanowić dowód koronny. Bo niby dlaczego Tomasz Kwiatkowski w jednym przypadku, i to po kilkudziesięciu sekundach, zdecydował się znienacka na skorzystanie z VAR-u, by w efekcie podyktować rzut karny dla gości, a chwilę później kompletnie zlekceważył jeszcze bardziej niejasną sytuację w drugim polu karnym? Jakie były kulisy tego, że sędzia z takim opóźnieniem nagle zorientował się, że Dani Suarez rzeczywiście mógł zagrać ręką, a jednocześnie był tak stuprocentowo pewny, że wina Marcina Robaka do ukarania już się nie kwalifikowała?

Skoro istnieje system łączności pomiędzy zespołem obsługującym VAR, a ich biegającym po murawie kolegą, może należy go rozszerzyć na przykład o spikera? Tak, by po podjęciu przez arbitra decyzji o skorzystaniu z zapisu wideo poinformować wszystkich na stadionie o jej podstawie? Oczywiście ideałem byłby telebim, na którym przedstawiono by analizowaną sytuację, tak jak ma to miejsce w tenisie czy siatkówce… Bo obecne tłumaczenie takich zdarzeń w coraz powszechniejszej na Śląsku świadomości sprowadza się jedynie do tego, czy sędzia jest z Warszawy czy też nie.