Archiwa tagu: Therese Johaug

No jak tak można? Nie dość, że walczą z chorobą, ba, z prawdziwą epidemią, to jeszcze świat zamiast wyrazów współczucia śle w ich kierunku kpiny, w czym celuje zwłaszcza Justyna Kowalczyk. A przecież co zdrowa może wiedzieć o cierpiących? No, po prostu zawiść ludzka nie zna granic…

W tym (na wszelki wypadek od razu zaznaczę, że ironicznym) wstępie mowa oczywiście o Norwegach, którzy brną w wyjątkowo grząski śnieg w aferze dopingowej. Dyskwalifikacja i odebranie Kryształowej Kuli Martinowi Johnsrudowi Sundby’emu, a potem prawdziwa bomba w postaci przyłapania na stosowaniu niedozwolonych środków samej Therese Johaug, wprawiła ich bynajmniej nie w oczywistą wydawałoby się konfuzję, a w złość i manię prześladowczą. Z tych całych nerwów zapewne inhalatorów użyli nie tylko zadeklarowani astmatycy biegający na co dzień – oczywiście w ramach zalecanej przez medyków kuracji – na nartach, ale także ich trenerzy i działacze. A zwłaszcza Espen Bjervig, szef marketingu norweskiego związku narciarskiego. Ten nawdychał się wziewnych sterydów do tego stopnia, że napisał do szefa Teamu Santander, w którym startuje obecnie Kowalczyk, że jej ostatnie wypowiedzi to złamanie umowy, na mocy której mieli do siebie „nie strzelać”. Okazało się, że właśnie ten esemes był najgłośniejszym strzałem, w dodatku we własne norweskie kolano.

W całej tej aferze wyraźnie jednak widać drugie dno, wyścielone plikami banknotów. Dlatego właśnie światowa federacja narciarska nie za bardzo wie, jak ugryźć problem, bo przecież Norwegowie stanowią jedno z nielicznych w biegach narciarskich źródeł wielkich pieniędzy. To w dużej mierze dla nich telewizje kupują prawa do transmisji z Pucharu Świata i to oni przyciągają na trasy mnóstwo zamożnych kibiców. Ba, dopingowy skandal z punktu widzenia marketingowego (prawda, panie Bjervig?) może okazać się dla tej dyscypliny zbawienny, nie ze względu na szansę oczyszczenia, a z powodu emocji, jakie zawsze budzi walka złych charakterów z dobrymi. A ta stanie się jeszcze bardziej wyrazista teraz, niż wtedy, gdy Kowalczyk „po prostu” rywalizowała z norweską koalicją na podejściu pod Alpe Cermis. FIS też zdaje sobie z tego sprawę – stąd konsternacja i brak zdecydowanych antyastmatycznych działań.

Podobne kunktatorstwo nie jest jednak obce żadnej sportowej federacji. Tam, gdzie w grę wchodzą miliony euro, idealizm znajduje się w opałach. Następni w kolejce stoją już Katarczycy, którzy kupili sobie mundial, ale zapomnieli, że nierozerwalnie jest z tą imprezą związany hojnie dotujący ją browar… I właśnie zakazana w islamie butelka piwa może okazać się dla FIFA tym, czym stał się astmatyczny inhalator dla FIS.