Archiwa tagu: truskawka na wariografie

Świat nigdy nie przestanie nas zadziwiać. Też sądziłem, że ubiegłotygodniowy felieton o absurdach sportowego światka chwilowo wyczerpał temat, a tymczasem kolejne dni przyniosły tak niezwykłe wydarzenia, że nie sposób przejść obok nich obojętnie.

Na plan pierwszy wysuwa się niewątpliwie badanie, jakie na piłkarzu Danchu Adamie przeprowadziły organy śledcze, czyli kibice zrzeszeni w Torcidzie. Były już kapitan Górnika dobrowolnie poddał się testom na wariografie, by udowodnić, że nie handlował meczami zespołu z Roosevelta. Wynik wypadł pozytywnie, Danch pojechał grać nad morze, a Torcida przetarła szlak, którym powinna zmierzać teraz cała polska piłka. Każdy kibic powinien mieć prawo do przebadania dowolnego piłkarza, choćby po to, by zadać mu najważniejsze pytanie: Czy nie uważasz, że zarabiasz dużo za dużo w stosunku do swoich umiejętności?

Pomieszanie oczywistych wydawałoby się ról nie dotyczy jednak tylko linii kibice – piłkarze. Do gry weszli też dziennikarze. Szambo wybiło dzięki młodzieżowemu Euro, które po raz kolejny ujawniło, jak masowe – o czym już niegdyś pisałem – stało się mylenie roli reportera z rzecznikowaniem. Nagle wyszło na jaw, że co najmniej kilkunastu moich kolegów po fachu wiedziało, że atmosfera w kadrze Orląt pozostawia sporo do życzenia, ale nie ujawniało tego z obawy, by nie zostać oskarżonym o psucie aury sukcesu. Bo przecież, gdyby stał się on faktem, na nich spadłaby krytyka ze strony PZPN-u i samych Orląt. I a nuż ten czy inny nie chciałby już udzielić banalnego wywiadu, o wspólnej słitfocie nie wspominając. Doprawdy boleśnie szczypałem się też tu i ówdzie czytając krytykę Krystiana Bielika, która spadła na niego za subiektywną, ale zapewne szczerą wypowiedź o poziomie treningów w kadrze. Chłopak palnął w emocjach coś, co dla mediów powinno być naturalną pożywką, a tymczasem niektórzy ich przedstawiciele mieli mu to wyraźnie za złe i zamykające sprawę przeprosiny przyjęli z nieukrywaną ulgą.

Truskawką na torcie szaleństwa wydają mi się jednak transfery w Ekstraklasie. Czy ktoś może mi racjonalnie wyjaśnić, dlaczego największym wzięciem cieszą się piłkarze, którzy w poprzednim sezonie nie zdołali się w lidze utrzymać, czyli byli na nią za słabi? Jedynym rozsądnym tłumaczeniem wydaje się takie, że po prostu zawodników o podstawowych umiejętnościach jest w Polsce niewielu, co oznacza, że elitę należy nie rozszerzać, a zmniejszać. A wszystkich, którzy twierdzą inaczej, trzeba posłać na dobrowolne badania wariografem.