Archiwa tagu: Waterloo na Bukowej

Przyjście Jacka Paszulewicza do Katowic odbywało się przy fanfarach. Dyrektor sportowy Tadeusz Bartnik -który poprzedniego trenera Piotra Mandrysza poinformował o nagłym zwolnieniu, gdy ten przyjechał na Bukową do pracy i otwierał właśnie laptopa – oświadczył, że na możliwość zatrudnienia Paszulewicza czekał od dawna. A ponieważ akurat pojawiła się okazja, należało natychmiast z niej skorzystać. Bez względu na koszty, z jakimi wiązało się przedwczesne rozstanie z Mandryszem.

Nowemu trenerowi zostało podporządkowane wszystko. W przerwie letniej w szatni – z błogosławieństwem zachwyconych kibiców – dokonano totalnej wymiany kadr, ściągając do Katowic piłkarzy, z których niewielu spełniało deklarowaną wcześniej wizję klubu opartego na zawodnikach młodych i pochodzących z regionu, za to zaliczających niesprecyzowany publicznie test obejmujący ponad dwadzieścia punktów. W transferowym amoku (warto w tym momencie zaznaczyć, że samo zatwierdzenie nowego piłkarza do gry to 1.500 zł plus drugie 1.500 za „wymeldowanie” go z dotychczasowego klubu, co zazwyczaj także bierze na siebie nowy pracodawca, a wolnego piłkarza 3.000) nie zważano na szepty sugerujące, że atmosfera w zespole jest daleka od dobrej. Psuło ją między innymi wrażenie chaosu przy wyborach podstawowych jedenastek na mecze i natychmiastowe wprowadzanie do gry świeżo sprowadzonych zawodników, nawet jeśli nie byli w pełni sił.

Teraz mleko się rozlało. Obecny sezon to Waterloo Paszulewicza i realizującego jego wizję personalną dyrektora Bartnika. Przede wszystkim jednak olbrzymi problem ma prezes klubu, Marcin Janicki. Autorska szatnia obecnego szkoleniowca to zestaw kloc-ków, które mogą okazać się za mało uniwersalne, by ułożyć z nich układankę pasującą ewentualnemu następcy.

Szef klubu stoi więc przed nie lada dylematem: czy pozwolić zjeść tę żabę Paszulewiczowi do końca, czy też z pieniędzy podatników dokonać kolejnej, tym razem szkoleniowej rewolucji.