Archiwa tagu: wiosenne pomysły

Wszelkiej maści działacze sportowi najwyraźniej z utęsknieniem czekali na wiosnę, bo zaledwie zrobiło się nieco cieplej, a już w ich głowach zakwitły bujnie różnorakie pomysły. I to takie, na jakie zwykły zjadacz chleba nie wpadłby, choćby myślał i myślał bez przerwy przez kilka lat.

Najpierw odpalili ci, na których zawsze można liczyć, czyli bossowie siatkówki. Ponieważ akurat pod ręką nie było żadnego losowania, w którym mogliby zmienić zasady już w  trakcie ceremonii, więc prezydent CEV, Andre Meyer, znalazł sobie inną niszę i odkrył sposób na skrócenie meczów. Taki mianowicie, że zawodnik idący na  zagrywkę nie mógłby się cieszyć ze zdobytego chwilę wcześniej punktu. Taka radość – jak wyliczył Luksemburczyk – opóźnia wznowienie gry o 10-15 sekund. Co prawda mnie też zawsze dziwił wybuch szczęścia przy stanie 1:0 w pierwszym secie, ale jednak wizję Meyera trzeba uznać za imponującą. Co najmniej tak samo, jak przeniesienia lata na zimę, czyli mundial w grudniu made in FIFA.

Trochę mniej fantazji, ale znacznie więcej pragmatyzmu, zaprezentował Jegor Anisimow, deputowany rosyjskiej Dumy, który domaga się, aby jeden olimpijczyk mógł wziąć udział najwyżej na dwóch igrzyskach. Polityk odkrywczo uznał bowiem, że przy każdym kolejnym starcie sportowiec nie tylko jest starszy, ale  i podatniejszy na kontuzje, i jedynie ambicja nie pozwala mu ustąpić miejsca młodszemu, czyli zdro-wszemu następcy. O ograniczeniu liczby kadencji dla parlamentarzystów Anisimow przezornie jednak nie wspomniał.

W kraju też nie możemy się nudzić. W dodatku poprzeczka poszła tak wysoko, że Zbigniew Boniek, który wsiadł do pociągu z jadącymi na mecz kibicami Korony Kielce, stał się w internecie jedynie chwilową atrakcją. Jego wyczyn przyćmił na przykład Polski Związek Piłkarzy, który zorganizował akcję protestacyjno-roszczeniową w  ekstraklasie i I lidze, a jej symbolem były seledynowe sznurówki zawodników podczas meczów ekstraklasy i I ligi. Dzięki temu w szatniach i na  trybunach dochodziło do stojących na wysokim poziomie burz mózgów, czy ten seledynowy to jest właściwie zielony czy niebieski?

Zawsze można oczywiście liczyć na środowisko hokejowe, które dopiero na przednówku, pod koniec rywalizacji finałowej, zorientowało się, że… nadchodzą święta. Absolutnym hitem jest jednak ubezpieczenie się przez PZHL od… sukcesu. Jeśli biało-czerwoni wywiną w  Krakowie numer i awansują do  elity, wówczas premie wypłaci im… broker z Londynu. Na takie rozwiązanie nie wpadł jeszcze nawet PZPN.

Szczebel regionalny w tej wyliczance zajęli na razie szefowie GKS Katowice. Po kilku sezonach, które skończyły się rozczarowaniami, wpadli na nowy sposób budowania drużyny. W praktyce oznacza to, że i Wy możecie zostać skautami pierwszoligowego klubu – jeśli gdzieś w Polsce zobaczycie zawodnika, który wpadnie wam w oko, poinformujcie o tym dyrektora sportowego Grzegorza Proksę, do którego zapewne można się wcześniej zgłosić po charakterystykę potrzebnego piłkarza.Kto wie, może  nawet otrzymacie prowizję?

Nie chcąc pozostawać w tyle, oświadczam, że sam również mam sporo pomysłów, które mogą zrewolucjonizować sport. Wprowadziłbym na przykład losowanie kierunków, w jakich będą jeździć żużlowcy (dla każdego zawodnika osobno), narciarskie konkursy skoków równoległych wieńczonych na  zeskoku takim samym slalomem, a w podnoszeniu ciężarów dźwiganie sztang na trzy-cztery przez całą grupę, co wprowadziłoby napięcie porównywalne tylko z masowym strzelaniem w biathlonie.

No i sami powiedzcie, jak tu nie lubić wiosny?