Archiwa tagu: Zagłębie Sosnowiec trenerzy

Zagłębie Sosnowiec dało show i przy okazji zerwało maskę hipokryzji, którą nosiła cała polska piłka. Za sprawą słów kapitana zespołu, Sebastiana Dudka, cała Polska zobaczyła, że tak zwana szatnia rzeczywiście potrafi zwolnić trenera. O, przepraszam, nie trenera, a „osobę, która prowadzi zespół”. Ten neologizm zrobił zresztą błyskawiczną furorę – od rundy wiosennej szkoleniowcy będą na boisko wypuszczać osoby broniące bramek, osoby blokujące do nich dostęp i osoby, których zadaniem będzie strzelanie goli.

Sosnowiecki coming out pokazał jednak nie tylko sam mechanizm, ale także bezradność szefów klubu. Prezes Marcin Jaroszewski, chwalony przeze mnie onegdaj za erudycję, tym razem kompletnie się zagubił nie stając po żadnej ze stron, a decyzję o zawieszeniu poprzedzając deklaracją, że gdyby jeszcze raz miał zatrudnić Piotra Mandrysza, to ponownie by to zrobił. No chyba, że następcę Jarosława Araszkiewicza, czyli następcę Jacka Magiery, wyrzucił ktoś inny, co tłumaczyłoby wypowiedź prezesa Zagłębia, wyartykułowaną raptem kilkadziesiąt minut wcześniej, że jest tak zmęczony, iż żadnych ruchów już nie podejmie. Może więc nie tylko w Bielsku-Białej klocki układa nie nominalny prezes, a ktoś w gabinetach ratusza?

Tak się złożyło, że Zagłębie jest bardzo blisko powiązane z Legią Warszawa. I właśnie te dwa kluby dostarczają w tym sezonie kibicom największej rozrywki. Legia na arenie międzynarodowej, gdzie prezentuje odmianę futbolu podwórkowego, w której brakuje jedynie propozycji, by za trzy rzuty rożne wykonywać rzut karny, a sosnowiczanie na krajowej, konsekwentnie zmierzając do rekordu liczby osób…, no dobra, szkoleniowców zatrudnionych w jednych rozgrywkach. Początkiem tego kabaretu była zresztą ich wspólna akcja właśnie z Legią, gdy ta – niczym na garażowej wyprzedaży – kupiła sobie Magierę i wywiozła do stolicy.

Cała ta dziwna historia mimo wszystko jest dużo bardziej zabawna niż pantomima uprawiana przez „osoby zarządzające” Ruchem Chorzów, a dotycząca oddania pożyczonych beztrosko publicznych pieniędzy i tajemniczego liftingu znaku klubu. Niebiescy zachowują jednak za to status quo na trenerskiej ławce, tę gierkę – z punktu widzenia mieszkańca miasta zdecydowanie mniej szkodliwą – zostawiając Zagłębiu.