WR100322TH_002

Co prawda kultowy „Junak” sprzed lat był zawsze czarny, ale gdy pojawił się w nowym dizajnie kolor stracił znaczenie
Przeglądając swoje stare wpisy na blogu zauważyłem, że pisząc o czasach PRL-u nigdy nie proponowałem stworzenia swego rodzaju rankingu najpiękniejszych, najlepiej zapamiętanych, najbardziej użytecznych wyrobów tamtych czasów. A ponieważ podczas wielu towarzyskich spotkań temat zawsze powraca, sądzę, że zainteresuje również odwiedzających moją wspomnieniową witrynę.

KA140501AL_001

Poznajecie te sprzęty? Tak wyglądał sprzęt radiowo-telewizyjny w latach 60.
Zacznijmy od wyposażenia domów. Pralka Frania, odkurzacz Zelmer, telewizor czarno-biały Belweder (Neptun, Beryl etc.), radia lampowe Pionier czy Kankan albo pierwsze radia tranzystorowe Szarotka oraz Krokus zna chyba każdy. Ta pierwsza, nim nie pojawiły się pralki automatyczne z wrocławskiego Polaru, stała niemal w każdym mieszkaniu, których lokatorów było na nią stać. Z kolei radia na tranzystorach były zabierane niemal wszędzie i dość powszechny w latach 60. był widok spacerujących po parku, czy siedzących przy piwie ludzi z nieodłącznym odbiornikiem przy uchu.

Nieodłączym atrybutem czasów PRL-u były też meblościanki. Chociaż wytwarzano je w kilkunastu fabrykach, to praktycznie nie różniły się od siebie. Każda miała głębokie szafy z wieloma półkami, segmenty z licznymi szufladami, bieliźniarkę, barek, witrynki na szkło. Nazywały się Kama, Marica, meble Kowalskich to tylko niektóre z najpopularniejszych. Idąc na imprezę do znajomych w bloku niemal pewne było, że jeżeli nawet będą mieli inne meble niż w naszym domu, to na pewno będą stały w tych samych miejscach co u nas.
Warto też przypomnieć, że byliśmy w tym czasie „mocarstwem” motocyklowym. WFM, WSK, SHL i Junak – z silnikami od 125 do 350 cm sześc. – to były prawdziwe przedmioty pożądania młodych ludzi w tamtych latach. Zresztą Junak od kilku lat przeżywa swą drugą młodość i chociaż daleko mu do kultowego Harleya, to w nowym dizajnie wzbudza zainteresowanie wielu pokoleń.
A na koniec jeszcze przypomnienie tak prozaicznych produktów jak oranżada w proszku i saturator. Ta pierwsza popularna przez cały rok i to nie jako napój, ale raczej lekko kwaskowaty proszek spożywany bez dolewania wody. Saturatory stały zaś w newralgicznych punktach miasta i wodą bezpośrednio z sieci wodociągowej pitą z niezbyt czystych musztardówek gasiły pragienie. I tradycyjne pytanie sprzedających ten napój – z sokiem, czy czysta?
To tylko kilkanaście z wyrobów, które kojarzą się z tamtymi czasami. Jest przecież jeszcze wiele innych, o których nie wspomniałem. A warto. Piszcie więc o nich oraz wskazujcie swoich faworytów. Zapraszam.

[b]CZYTAJ KONIECZNIE

http://blogi.dziennikzachodni.pl/wp-login.php?loggedout=true
[a]http://www.dziennikzachodni.pl/blogi/stanislawbartosik;Blog Stanisława Bartosika: Wspomnienia 50-latków[/a][/b]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*