prof. Lew Starowicz: codziennie czyta Biblię, był ministrantem, a Episkopat go skrytykował…

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , ,

 

Prof. Lew Starowicz, czyli pan od seksu, jakiego nie znacie. Najsłynniejszy seksuolog w Polsce, ucina wszelkie spekulacje na swój temat. W swojej najnowszej, autobiograficznej książce pt. „Pan od seksu”, odsłania twarz. Chce pokazać, że seksuolog też jest normalny… Słucha Franka Sinatry i oszalał na punkcie tabletu. Z „panem od seksu” udało mi się wczoraj porozmawiać telefonicznie…

Panie profesorze, podobno codziennie czyta pan Biblię?

Powiem pani tak. Jestem nie tylko seksuologiem, ale i psychoterapeutą. Nie jestem misjonarzem religijnym, więc nie leczę religią, ale żeby zrozumieć bardziej problemy Katolika, muszę znać też Biblię. Znam też doskonale Koran i jeśli przyjdzie do mnie wyznawca Islamu, a jego problemy seksualne będą związane z religią, będę się mógł posłużyć cytatami z Koranu.

Wśród pana pacjentów są osoby duchowne, księża, siostry zakonne. Panie profesorze, może pan zdradzić, jakich rad im pan udziela na przykład, kiedy zgłaszają się z problemem, że trudno jest żyć w celibacie?

Przede wszystkim staram się zrozumieć, jakie podejmują decyzje. Ja im nie powiem, proszę rzucić celibat lub nie. Musze się od nich dowiedzieć, jak chcą żyć, czego oczekują. I wtedy im pomagam, jak dokonują tego wyboru.

Z jakimi problemami w ogóle zwracają się do pana osoby duchowne?

Większość problemów sióstr i księży wynika z życia w celibacie. Osoby duchowne jednak nie zawsze się afiszowały, często chowały sutannę i habit. Zgłosiła się do mnie na przykład zakonnica i prosiła o pomoc, bo libido sprawiało jej problemy i odczuwała trudne do opanowania podniecenie. To był najczęstszy problem. Wypisywałem receptę, bo podniecenie seksualne można bowiem bardzo skutecznie leczyć farmakologicznie.

Dlaczego zaczął pan się w ogóle interesować seksem?

Po prostu interesowała mnie ta dyscyplina medycyny i już. Opisałem to szczegółowo właśnie w swojej książce.

Kiedy już zdecydował się pan na bycie seksuologiem, nikt panu nie mówił, że o seksie nie powinno się mówić głośno, że może powinien pan wybrać inną specjalizację?

Oczywiście były takie komentarze, ale podam pani pewien banalny przykład. Większość rodziców chyba nie jest zadowolona z wyboru, kiedy córka wybiera męża, albo syn wybiera żonę, ale jak się innym nie podoba, to jest ich sprawa. Swoje życie kształtuję sam.

Pana rodzice też nie byli zadowoleni?

Akurat moi rodzice uszanowali mój wybór. W domu byłem nauczony tolerancji. Miałem międzynarodową rodzinę z wujkiem Chińczykiem włącznie. O seksie mówiło się w moim domu otwarcie. Ojciec nawet się niepokoił, kiedy w sobotę wieczorem zamiast umawiać się z dziewczynami, siedziałem nad jakąś książką.

W podjęciu decyzji o byciu seksuologiem nie przeszkadzało to, że był pan ministrantem? To chyba nie po drodze…

Dlaczego nie po drodze… To jest normalna dziedzina medycyny, tak, jak psychiatria, psychologia, to, co ma rola ministranta do tego? Kościół ma swoje podejście do spraw seksu. Ma swoją doktrynę i nie ma nic wspólnego z podejściem naukowym, którym ja się zajmuję. Islam ma jeszcze zupełnie odmienne podejście do spraw seksu, konfucjanizm też, ale my – w medycynie nie kierujemy się normami religijnymi, tylko medycznymi. 

Zaczynał pan pracę w 1967 roku. Wtedy przyjął pan swojego pierwszego pacjenta. W latach 60. ludzie nie mówili głośno o swoich potrzebach seksualnych, seks był tematem tabu…

Ale to nie oznacza, że nie interesowali się seksem, bo interesowali się tą sferą życia już od starożytności. Jeśli ktoś jest zdrowy, normalny, to jest zainteresowany tą sferą, ale czy ludzie potrafią o tym rozmawiać, to druga sprawa. Jednak, seks sam w sobie chyba nas wszystkich interesuje.

Kiedy Polacy zaczęli się otwarcie się przyznawać, że potrzebują seksuologa? 

Dziś o seksie mówi się coraz więcej, a to, że jest potrzebny seksuolog świadczy fakt, że od początku, jak zacząłem pracować, miałem komplet pacjentów. Więc nie jest tak, że 40 lat temu czekałem w gabinecie, czy może ktoś mnie odwiedzi. Chętnych wtedy też miałem dużo.

Różnili się czymś pacjenci sprzed 40 lat od tych dzisiejszych?

Dokładnie opisałem to wszystko w książce, ale rzeczywiście takich różnic jest trochę, choćby sam homoseksualizm był inaczej postrzegany. Dawniej była to choroba, taka sama, jak zoofilia czy nekrofilia. Co więcej, homoseksualiści byli leczeni i sami przychodzili do gabinetu, nikt przecież nie robił łapanek. Po prostu pukali do drzwi gabinetu, prosili o pomoc, bo są chorzy. Tak się wtedy myślało.

Dzisiaj homoseksualizm nie jest już żadną chorobą. Z czym za to zwracają się do pana najczęściej pacjenci?

Z różnymi zaburzeniami orgazmu, wytrysku, popędu, odczuwania bólu podczas seksu. 

Możemy mówić, że pacjenci u seksuologa mają jakiś konkretny wiek, że kiedy przekroczą ileś tam lat zaczynają korzystać z porad seksuologa, a wcześniej go unikają?

Wtedy, kiedy ludzie mają więcej chorób, to mają też więcej problemów z seksem. Wiadomo, że więcej jest pacjentów w wieku średnim i późnym niż dwudziestolatków. Jak mają cukrzycę, nadciśnienie i różne dziesiątki chorób, to się też odbija na seksie i tym samym wpływa to na wyodrębnianie pacjentów w pewnej grupie wiekowej.

Przez pana gabinet przewinęli się ludzie doceniani, na ważnych stanowiskach, bardzo zamożni. To świadczy, że niezależnie od statusu, ludzie mają problemy z seksem. Nie jest może tak, że właśnie ze względu na swoją wysoką pozycję społeczną, tym bardziej wstydzą się zapukać do pana gabinetu?

Problemy seksualne ludzie mają niezależnie od stanowisk, pieniędzy i tego, co posiadają. Jak ktoś ma nadciśnienie czy zaburzenie erekcji, to co mu z tego, że jest milionerem.

Wyczytałam też, że dostał pan prezent od szefa pruszkowskiej mafii?

W czasach wiecznych porachunków i strzelanin, kiedy media cały czas informowały o Wołominie, Pruszkowie i jatkach w centrum Warszawy, zgłaszały się do mnie partnerki gangsterów na terapię, często prosząc, żebym wpłynął na zmianę życia przez ich partnerów. Potem, kiedy byłem na jakimś wyjeździe w Zakopanem, ktoś cały czas fundował mi szampana. Butelki były przynoszone na mój stolik. Powiedziano mi, że to od słynnego „Pershinga” z Pruszkowa. Do dziś nie wiem, czym sobie zasłużyłem na takie wyróżnienie. 

Jak powinno wyglądać życie seksualne Polaków, żeby nie mieli powodów do narzekań?

Napisałem tyle książek na ten temat, że trudno jest to opisać w dwóch zdaniach optymalny model życia seksualnego, to tak, jakby zapytać mistrza kierownicy, jak dobrze prowadzić samochód. Zachęcam do lektury moich książek, być może tam Polacy znajdą odpowiedź na to pytanie. Wkrótce ukażą się dwie kolejne książki, będą to swoiste poradniki.

Doskonale wiadomo, że napisał pan sporo książek. Zastanawiam się, czy jest jeszcze jakaś wiedza, którą chciałby pan posiąść na temat seksu, coś, czego jeszcze w tej dziedzinie pan nie zbadał?

Mam jeszcze bardzo dużo rozmaitych pomysłów. Jednym z nich, jest seks kosmonautów.

O, proszę!

No tak, przecież ludzie są w kosmosie po pół roku, wiele miesięcy i wytrzymują tam. Chętnie bym zbadał, jak to na nich wpływa.

Próbował pan już coś w tym kierunku zrobić?

Niestety nie za bardzo mam dostęp do kosmonautów. Mam tylko dostęp do literatury.

Temat może okazać się bardzo dyskusyjny. Zresztą, to akurat dla pana nie jest chyba problem, bo nie raz już budził pan wielkie społeczne dyskusje, a nawet kontrowersje. Co panu najbardziej utkwiło w pamięci?

Jak w liście Episkopatu Polski mnie krytykowano za książkę o wychowaniu seksualnym. Powiedziałem sobie, że nie każdy autor dożywa takiego zaszczytu. Bardzo wysoki szczebel się mną zajął.

* „Pan od seksu” – autobiograficzna książka ukazała się nakładem wydawnictwa Znak LiteraNova. To nie jest zwykła opowieść o panu, który jest znany. To jest zabawna opowieść o człowieku, który zaczynał pracę w zawodzie budzącym kontrowersje, w czasach, kiedy o seksie mówiło się tylko w sypialni. Ale czasy zaczęły się zmieniać, jego praca też. Pełna niezwykłych opowieści i anegdot na temat życia seksualnego Polaków. Naprawdę warto przeczytać i nauczyć się tolerancji, bo problemy może mieć każdy i mafioso i zakonnica i chłopiec z podstawówki…

Komentarze (5):

  1. angela

    szkoda ze w Polsce tak malo osob potrafi otwarcie mowic o sprawach seksu. to dotyczy wszystkich. a jakbysmy mowili o problemach glosno to nie byloby zboczencow i tragedii na tle seksualnym

  2. skimmer 4 inch

    Hello are using WordPress for your site platform? I’m new to the blog world but I’m trying
    to get started and create my own. Do you require any
    coding knowledge to make your own blog? Any help would be really appreciated!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*