Miesięczne archiwum: Lipiec 2014

Dzisiaj, kiedy wszyscy żyjemy Mistrzostwami Świata i tym, że Niemcy po świetnym starciu z Brazylią zagrają w finale, postanowiłam „odgrzać” rozmowę z Lukasem Podolskim. Piłkarz pochodzący z Gliwic odpowiedział na moje pytania za pośrednictwem swojego przyjaciela, Krzysztofa Maja z Górnika Zabrze. Pamiętacie tą rozmowę ze stycznia 2012 roku? Jeśli nie, dla przypomnienia, warto zerknąć, co wtedy mówił Podolski. Zresztą i tak, najwięcej szczegółów ze swojego życia ujawnił dopiero niedawno w swojej autobiografii.

O czym pisze Lukas? Oczywiście jako wierna fanka Reprezentacji Niemiec, byłam pierwszą osobą w redakcji, która przeczytała tą książkę i wybrałam z niej najciekawsze historie na temat piłkarza. Sprawdźcie sami:

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3478361,jak-8latek-lamal-bramkarzom-rece-czyli-historia-zycia-lukasa-podolskiego,id,t.html

A dla przypomnienia rozmowa sprzed dwóch lat! Publikuję z nadzieję, że Lukas pokaże się jeszcze fanom na tych mistrzostwach, bo na razie dwa razy pojawił się na boisku i nie strzelił żadnego gola.

podolski

Miniony rok był dla ciebie szczególny. Zwłaszcza pod względem prywatnym. Zmieniłeś stan cywilny?
Z moją żoną byłem związany już kilka lat, więc to chyba nie było zaskoczenie. Jest Polką, dlatego chcieliśmy, żeby wesele odbyło się również w Polsce.

To było śląskie wesele?
Mogę powiedzieć, że było to normalne, fajne wesele, w gronie rodziny i przyjaciół. Impreza odbyła się w Warszawie. Organizacją zajęła się głównie żona, ona też przygotowała dekoracje i zrobiła to naprawdę super. Wśród biesiadników znalazł się również wasz syn? To był najważniejszy gość.

Tak samo jak tato ma smykałkę do gry? Może pójdzie w ślady ojca?
Chłopak gra w piłkę i lubi to robić. Ale trudno mówić, co będzie robił w przyszłości. Jak będzie solidnie trenował, to może coś z niego wyrośnie.

Mówi po polsku czy po niemiecku?
Wiadomo, w szkole uczy się niemieckiego, ale w domu rozmawiamy po polsku.

Przywiązujesz dużą wagę do swojego pochodzenia…
Urodziłem się na Śląsku, tu mam swoją rodzinę i tak naprawdę to jest chyba moje ulubione miejsce. Właśnie tutaj czuję się najlepiej. Dlatego też nie chcę zapominać języka.

W domu jeszcze można swobodnie porozmawiać, ale na boisku chyba jest z tym kłopot?
Wbrew pozorom w drużynie mam z kim pogadać po polsku. W Köln gra ze mną Sławek Peszko, a w reprezentacji Miroslav Klose. Możemy się między sobą porozumiewać po polsku i przynajmniej nikt z przeciwników nas nie zrozumie. A z resztą, która nie zna polskiego, oczywiście bez problemu dogaduję się po niemiecku.

Wiele się w Polsce mówi o tym, że chciałeś kiedyś grać dla reprezentacji Polski. To się nie udało. Teraz grasz przeciwko naszej drużynie. Który mecz przeciwko biało-czerwonym zapamiętałeś najbardziej?
Najbardziej utkwił mi w pamięci mecz z poprzednich Mistrzostw Europy. W Klagenfurcie wygraliśmy z Polakami 2:0. To był dla mnie szczególny mecz, nie tylko dlatego, że strzeliłem dwie bramki.

A może jeszcze nie wszystko stracone i kiedyś zobaczymy cię na polskich boiskach?
Nie od dziś wiadomo, że jestem wiernym kibicem Górnika Zabrze. Kibicuję temu klubowi już od dziecka. Chciałbym kiedyś zagrać w Górniku. Może już na nowym stadionie w Zabrzu. Kto wie, może to będzie na zakończenie kariery…

Na to się jednak na razie nie zanosi. Póki co Polska żałuje, a ty jesteś gwiazdą w Niemczech. Fani i dziennikarze ci nie dokuczają?
Mam to szczęście, że mam bardzo sympatycznych fanów i nigdy nie spotkała mnie z ich strony jakaś nieprzyjemna sytuacja.

Zastanawiam się, czy była jakaś opcja awaryjna. Co by było, gdybyś nie był piłkarzem?
Takiej opcji nie było. Od dziecka miałem przed oczami tylko piłkę. Chciałem być jak ojciec, zostać piłkarzem, grać na dużych boiskach. Byłem tym zafascynowany. Uparcie dążyłem do celu i na szczęście nie musiałem się nigdy zastanawiać, co by było, gdyby…

Jak w ogóle wygląda twoje życie poza boiskiem. W napiętym grafiku sportowca jest w ogóle czas na jakieś przyjemności?
Mój dzień kręci się wokół piłki. Treningi, mecze i tak w kółko. Na nic innego raczej nie mam czasu. Jeśli już trafi się wolny dzień, robię wszystko, żeby spędzić go z rodziną. Takich chwil, żebym mógł pobawić się z synem jest mało.

A w czasie wolnym, takim jak np. święta czy noworoczna przerwa w rozgrywkach?
Wtedy mam chwilę oddechu, ale nawet w święta nie mogłem zapominać o piłce. Na świątecznym stole, tak jak w Polsce, miałem zupę grzybową i rybę, ale nie mogłem się zbytnio zajadać, bo stale muszę pilnować sylwetki.

Znajdziesz w tym roku czas na wizytę w Polsce?
Niestety, w tym roku mi się to nie uda. Przerwa noworoczna, którą zwykle mieliśmy, została skrócona. Wszystko przez zbliżające się Euro. Rozgrywki wiosenne Bundesligi będą przyspieszone, żeby reprezentacja mogła się lepiej przygotować do mistrzostw. To nasz cel numer jeden. W takim razie życzenie na Nowy Rok jest chyba tylko jedno? Oczywiście, jak każdy sportowiec marzę o jak najlepszych wynikach. W roku Mistrzostw Europy i to w dodatku w Polsce celem jest zwycięstwo. Życzyłbym sobie również dobrej gry Górnika Zabrze.

Myślicie, że Podolski zagra w finale, a Niemcy zdobędą Mistrzostwo Świata?