Postanowienia noworoczne [FELIETON]

Kategorie: Bez kategorii

„Zacznę biegać”, „Zrzucę kilka kilogramów”, „Nie będę się spóźniać” – te i wiele innych „ambitnych” postanowień słyszę każdego roku. Zazwyczaj 31 grudnia. Kilka minut przed północą. Oczywiście moją jedyną reakcją jest uśmiech. Wyśmiać kogoś nie wypada.

Postanowienia noworoczne – słowo klucz. Wyznaczamy je sobie co roku. I co roku ich nie dotrzymujemy. Piszę to z bólem serca, ale… chyba po prostu lubimy okłamywać samych siebie. Może czujemy się lepiej, kiedy kilka minut przed rozpoczęciem nowego roku, w towarzystwie znajomych powiemy, że w przyszłym roku to już NA PEWNO zaczniemy coś robić. W zeszłym roku czegoś zabrakło. Motywacji, czasu, pieniędzy… Zawsze znajdzie się odpowiednia wymówka. Może w końcu popatrzmy do lustra i najzwyczajniej w świecie powiedzmy: „Nie chciało mi się”. Bo taka jest prawda.

Moim zdaniem problem leży w innym miejscu. Najczęściej brakuje nam samodyscypliny i konkretnego planu. Może najpierw się ze mną nie zgodzicie i pomyślicie „O czym on pisze? Brakuje mi samodyscypliny? Pfff”. Ale później popatrzycie na efekt swoich zeszłorocznych postanowień. I przyznacie mi rację. W tym momencie na klawiaturę ciśnie mi się cytat z powieści „Zbrodnia i kara” Fiodora Dostojewskiego: „Właściwie wszystko jest w mocy człowieka, ale wszystko mu przechodzi koło nosa jedynie wskutek tchórzostwa”. I lenistwa.

A więc przestań mówić, zacznij robić. Usiądź do stołu i nakreśl jakikolwiek plan. Będzie to większym dokonaniem niż coroczne czcze gadanie. „W przyszłym roku stracę 10 kilogramów. Trzy treningi w tygodniu, dieta już rozpisana” – widzisz różnicę? Ja widzę. Ogromną. A teraz odpowiedz sobie na jedno, ważne pytanie – naprawdę potrzebujesz specjalnej okazji, żeby zmienić coś w swoim życiu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*