Szatan: Tegoroczne wakacje były wyjątkowo łaskawe dla festiwali

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , , ,

I po wakacjach! Dla wariatów, którzy wakacje kojarzą przede wszystkim z przyjemnym rajdem po Polsce (i nie tylko), by zaliczyć jak najwięcej plenerowych koncertów, a najlepiej festiwali nieuchronnie (niestety) zbliża się okres (festiwalowej) posuchy.

Tegoroczny sezon przejdzie do historii nie tylko z powodu koncertów wielu oczekiwanych gwiazd (ilość tych wyśmienitych zdecydowanie przebija ilość koncertów, które nie spełniły oczekiwań), na czele z grupą Blur czy Rihanną – bohaterami (jednymi z wielu) lipcowego Open’era.

Był to sezon kolejnych trudnych wyborów, nie tylko między artystami występującymi na jednej imprezie, ale też wyborów między samymi festiwalami.Serce kroiło się m.in. w pierwszy weekend sierpnia, gdy w Katowicach dumnie prezentował się OFF Festival, a w Kostrzynie nad Odrą pół miliona osób bawiło się na Przystanku Woodstock. Każda z tych imprez pokusiła się o bardzo ciekawy, z różnych bajek program. Przystanek miał wśród gwiazd m.in. Emila Kusturicę czy Mazowsze, OFF zaryzykował zapraszając Zbigniewa Wodeckiego, by razem z grupą Mitch & Mitch zaprezentował w całości swój debiutancki album. I choć tego dnia nie usłyszeliśmy pieśni o słynnej pszczole to koncet Wodeckiego okazał się jednym z najważniejszych i najbardziej zapamiętanych momentów tegorocznej „OFF-ki”.

W przypadku Przystanku do bardziej zapamiętanych chwil należy niestety incydent z pobiciem Grzegorza Miecugowa przez jednego z uczestników imprezy. Było gorąco!

Nie tylko na Przystanku Woodstock imponowała frekwencja. 10 sierpnia, podczas drugiego dnia Coke Live Music festivalu w Krakowie pojawiło się 42 tysiące osób (więcej niż na koncercie Muse). Najwięcej w dotychczasowej historii festiwalu. Sprawcą tego pospolitego ruszenia był zespół Florence and the Machine, jedna z najbardziej oczekiwanych w ostatnich sezonach gwiazd w Polsce. Już dawno też żaden festiwal nie był tak ustrojony, a to ze względu na atrybut wielu kobiet czyli wianek na głowie.

Część przyjechała do Krakowa z gotowym już produktem, inne niewiasty plotły wianek z chwastów, krzewów i gałęzi dostępnych już na terenie festiwalu. No i wszechobecny brokat, którym obsypywała rudowłosa wokalistka Florence (choć nie tylko ona). Nie brakowało go w Krakowie, nie brakowało też w środkach komunikacji publicznej, m.in. pociągu do Katowic, który do stolicy Górnego Śląska wyruszył po godzinie 3.00 nad ranem. Jak wspominała moja redakcyjna koleżanka (jedna z pasażerek tego składu) to był wyjątkowo świecący (od brokatu) i wesoły zarazem pociąg…

Sucho. To słowo, pasujące do festiwali. Niezwykła to sytuacja dla festiwalowiczów, ale w tegorocznym sezonie było nadzwyczaj sucho, a pogoda wynagrodziła chyba wszystkie niedogodności jakie z mniejszym lub większym natężeniem pojawiały się w poprzednich latach (przypomnijmy sobie chociażby dwa ostatnie Open’ery). W tym roku deszczu na rodzimych festiwalach było tyle co kot napłakał. Symbolicznie! Kalosze nie miały więc zbyt wielu okazji do lansu…

Wbrew temu co za oknami obserwowaliśmy przez kilka ostatnich dni, ogoda sprzyjać będzie także ostatniemu letniemu festiwalowi, który czeka nas w tym tygodniu. W piątek i sobotę 6-7 września na warszawskim Służewcu odbędzie się Selector Festival, z Archive, Jessie Ware i innymi w roli głównej. Gwiazdy, słońce temperatura powyżej 25 stopni Celsjusza…

A potem zacznie się wielkie odliczanie! Bo następny festiwalowy sezon rozpocznie się już za 9 miesięcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*