Szatan: Rod Stewart w Rybniku. Koncertowo zamknął usta malkontentom [ZOBACZ ZDJĘCIA]

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , , , ,

Jestem w szoku jakie to było dobre – powiedział mój redakcyjny kolega, gdy wymienialiśmy się wrażeniami dotyczącymi sobotniego koncertu Roda Stewarta w Rybniku. Dodam, że koledze w duszy gra muzyka dużo cięższego kalibru, ale ma otwarty umysł i potrafi docenić dobrą robotę nawet artystów z innej bajki.

Zobacz co się działo w Rybniku RELACJA + ZDJĘCIA:

14 września wieczór w Rybniku „sponsorowała” cyferka 3 (prawie jak w ulicy Sezamkowej…) Trzeci występ Stewarta w Polsce, trzeci gwiazdorski koncert na rybnickim stadionie miejskim. Jak to mówią: do trzech razy sztuka. Dla Rybnika była to trójka bardzo szczęśliwa, bo widowisko jakie zafundował nam Rod Stewart w Rybniku było znakomite.

Doskonałe, selektywne brzmienie, światła, które budowały również nastrój na tym koncercie, „wyginam śmiało ciało” w wykonaniu Roda Stewarta, któremu momentami za partnera w tańcu towarzyszył statyw od mikrofonu, ponętne panie na scenie, na widok których wielu panom skoczyło ciśnienie…Nudą ze sceny nie wiało.

A jeśli dodać do tego niewymuszony luz Stewarta, dystans do siebie (o czym świadczyły chociażby archiwalne zdjęcia jakie pojawiały się na telebimie), zagadywanie do publiczności, przebieranki Roda, podczas których pierwsze skrzypce na scenie grała piękniejsza część jego zespołu i gościnny udział Ruby Stewart, 26-letniej córki szkockiego wokalisty, czy w końcu piłki wykopane przez artystę w stronę widowni to trudno zarzucić tej imprezie brak emocji.

Nie brakuje za to komentarzy, że to był najlepszy spośród dotychczasowych koncertów na stadionie w Rybniku. Podzielam te opinie, w przypadku Roda Stewarta wszystko się zgadzało..

Wprawdzie frekwencyjnie legendarnego Szkota przebił ubiegłoroczny występ Guns N’ Roses (17 tysięcy fanów, na Rodzie było ok. 2 tysiące mniej), jednak wówczas szeroko komentowano nie tylko względy czysto artystyczne, ale i legendarne spóźnienie, które patrząc na pierwotną godzinę rozpoczęcia koncertu wyniosło 2,5 godziny. Rod Stewart wkroczył na scenę punktualnie i zgodnie z przewidywaniami spędził na niej godzinę i 45 minut. Satysfakcję mają zapewne osoby  w otoczeniu, których nie brakowało „narzekaczy” i stałego repertuaru w stylu: a po co taki Rod, że dinozaur jest, że będzie kicha…

Sobotni show mógł wytrącić im argumenty i zamknąć usta malkontentom. A przynajmniej ich części.

Rybnik koncertowo zdał kolejny egzamin. Byle teraz nie odpuścić i organizować na stadionie kolejne imprezy z udziałem wielkich gwiazd. A wiadomo już, że zarówno agencja Prestige MJM jak i władze Rybnika dały sobie „zielone światło” na rozmowy o przyszłorocznym, czwartym już koncercie.

Komentarze (5):

  1. bolo

    Z punktu widzenia biznesowego koncert z pewnością się udał. Było mnóstwo ludzi w średnim i zaawansowanym wieku, a ci ludzie w odróżnieniu od małolatów mają pieniądze i kupują płyty, a nie ściągają za darmo z YouTube. Rod Stewart od lat występuje na równym wysokim poziomie i nigdy nie dał ciała, nawet gdy był chory. To dla tego każda jego płyta może nie bije rekordów sprzedażowych, ale ma stałe wielotysięczne grono miłośników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*